Sport to zdrowie… i pot, i krew, i łzy

Rywalizacja – instynkt stary jak świat, bo teoria ewolucji każe się domyślać, że wcale nie ludzie ją wymyślili, ale to ludzkość właśnie wywindowała ją na wyższy „level”. Starożytna idea olimpijskich laurów składając zielony wieniec na skroniach „pierwszego” ugruntowała w nas poczucie, że to ten jeden jest najlepszy, inni są już tylko po nim. Osobiście przyznam, rywalizacji nie znoszę, nawet planszówki, do których okazjonalnie rodzinnie zasiadam, nie są w stanie obudzić we mnie zaciętego uczestnika „gry o tron”. Wiem jednak, że ta emocja jest kołem zamachowym postępu, że to instynkt, który ciągnie nas cywilizacyjnie do przodu. W każdej dziedzinie: naukowej, artystycznej i sportowej to owi „pierwsi” przechodzą do panteonu sław i pamięci historycznej, stają się częścią dziedzictwa lokalnego, ba globalnego nawet. Jednak wydłużającej się z kolejnymi epokami liście słusznie i chlubnie opromienionych złotem zwycięstwa towarzyszy także inna zgoła lista: nieczystych chwytów, podstępów, oszustw i gwałtów. Właśnie takie, ambiwalentne wobec olimpijskiej idei, uczucia towarzyszą oglądającym wystawę Sport games w radomskiej Elektrowni.

Zgodnie z antycznym pojęciem kalokagatia – uproszczonym mocno do powszechnie znanego dziś powiedzenia w zdrowym ciele zdrowy duch – tylko sprawne i piękne ciało zapewnić miało szlachetność duszy i życia. Jednak zgodnie ze wskazówkami Platona, ideałem arystokratycznego wychowania był wszechstronny rozwój osobowości sportowca, nie ograniczający się jedynie do sfery biologicznej. Filozof podkreślał, że należy zacząć od kształcenia duszy tj. wychowania muzycznego, bo to muzyka kształtuje wrażliwość i pozwala na odbiór piękna. Celem gimnastyki dla Greków nie było więc zbudowanie atletycznego i harmonijnego ciała, ale poprzez ćwiczenia gimnastyczne i sportową rywalizację wypracowanie najbardziej wówczas pożądanej cechy ducha, to jest odwagi.

Brad Walls

Wznowienie idei olimpijskiej w epoce nowożytnej powiązane było ze starożytnym łączeniem w całość sportu z edukacją kulturalną, bo jak mawiał Pierre de Coubertin, odpowiedzialny za wskrzeszenie igrzysk Pozbawione aury konkursów artystycznych, igrzyska olimpijskie są jedynie mistrzostwami świata. Musimy połączyć więzami prawowitego małżeństwa dawno rozłączoną parę – Ciało i Umysł. Od 1912 do 1948 roku przyznano aż 151 medali za prace z dziedziny sztuk pięknych inspirowane sportowymi wyczynami, były wśród nich medale przyznane także artystom polskim. Stąd, już na początku radomskiej wystawy, w niepozornej szklanej gablocie, wita wchodzących zdjęcie Józefa Klukowskiego i jego złoty medal zdobyty w 1932 roku na Olimpijskim Konkursie Sztuki i Literatury w Los Angeles za rzeźbę Wieńczenie zawodnika.

Środowisko czynnych zawodowo, „profesjonalnych” artystów od samego początku było z tej rywalizacji wykluczone, piękna idea w końcu więc się jednak wypaliła. Mimo to synteza „ciała i ducha” uwodzi kolejne pokolenia. Narracje dotyczące sportu i bycia fit ładnie sklejają się z godną pochwały promocją zdrowego trybu życia ale historia uczy, że potrafią także z wyjątkowo parszywymi totalitaryzmami (Erwin Wyjadłowski, Podpora, 2018 Gry i zabawy, 2020).

Współcześnie pazernie dobrał się do niej drapieżny konsumpcjonizm, fetyszyzując wybrane marki i modelując wizerunek medialny sportowców na poziomie herosów otoczonych niemal boskim kultem (Łukasz Rudecki, Święta Jadw(IGA) królowa Polski, 2023, Łapacz łez, 2023, Ekstaza świętej Simony, 2023).

Starożytna cnota „odwagi”, zastrzeżona przecież w realiach polis jedynie dla męskiej części społeczności, swój odpowiednik znalazła też niestety w maczystowskiej strukturze świata sportu XX wieku zdominowanego przez patriarchalny system zawodników, trenerów i działaczy, wśród których niestety znajdują się ci, którzy wykorzystują swoją pozycję i władzę (Piotr Gromniak, Submmision, Poddanie, 2023Chuh, 2021 Evgen Čopi Gorišek, The secret to success, 2020).

Jeśli, wśród tak wielkiej ilości dobrych i wyrównanych prac zgromadzonych na wystawie miałabym pokusić się o wskazanie wyjątkowych z pewnością byłyby to wczesne prace Ewy Juszkiewicz – kojarzącej się przede wszystkim z serią historyzujących portretów kobiet o twarzach zasłoniętych zwojami materiału. Wspólnym mianownikiem jej zaprezentowanego w Elektrowni dyptyku jest „korekta.” Medyczne inklinacje tego określenia w języku potocznym kojarzą się także z normami i dowartościowaniem grupy spełniającej ustalone wytyczne oraz wykluczeniem tych, którzy choćby na cal od nich odstają. Zdeformowane twarze i niezgrabność sylwetek, ustawionych w rzędach potwornych dzieci Juszkiewicz przywołują wspomnienia ze szkolnych sal gimnastycznych i kółek sportowych. Pacynkowate zombie-dzieci Wojtkiewicza wydają się przy stworzonych przez artystkę postaciach sympatycznymi kukiełkami i tylko pytanie, kto uczynił z nich tak mało wdzięczne postaci oskarżycielsko zwraca palec w kierunku cenzurującego wszystko i wszystkich świata dorosłych.

Zresztą i wśród tych ostatnich nie brak dobrowolnych ofiar wyśrubowanych standardów dotyczących cielesności. Wśród karnetowych niewolnic osiedlowych klubów fitness i domowych karimat prym wydają się wieść „kobiety sukcesu”; rynek pracy pożąda przecież elastyczności i temperamentu, gdy celem jednak nie jest zdrowie lecz oszukanie czasu, trudno o idealny balans duszy i ciała (Agata Zbylut, Insta exercises, 2017-18).

Agata Zbylut, Insta exercises, 2017-2018

Muszę przyznać, że szczególnie zapadła mi w pamięć praca japońskiego malarza, rzeźbiarza i performera mieszkającego w Nowym Jorku. Obraz i video Ushio Shinohara (ur. 1932) zaprezentowany w Elektrowni pochodzi z jego najbardziej znanej wielkoformatowej serii Boxing Painting, która swoje początki miała w latach 60. XX wieku.

Ushio Shinohara,

Na fali ówczesnego tzw. malarstwa gestu (action painting) artysta tworzył prace, w których, jak podkreślał, to nie obrazy stanowiły dzieło sztuki, lecz proces ich powstawania. W Radomiu zatem obok papieru „zbitego” tuszem odciskających się na nim bokserskich rękawic można obejrzeć także zapis video akcji jego „malowania”. Beznadziejność czynu skazanego na porażkę, zapis „walki artysty z betonem”, a właściwie galeryjną ścianą przyprawiła mnie o prawdziwe dreszcze. Ta zaskakująca wariacja starcia Dawida z Goliatem stała się w moich oczach nieprawdopodobnie poruszajacą apoteozą ludzkiego (także sportowego) wysiłku i zmagania, więcej nawet ważącego od potencjalnego zwycięskiego końca.


Wystawa: Sport Games, Mazowieckie Centrum Sztuki Współczesnej „Elektrownia” w Radomiu, 17.06—10.09.2023, kuratorzy: Łukasz Rudecki, Paweł Witkowski

Opublikowane przez sztukomodnie

Jestem historyczką sztuki, kuratorką i edukatorką muzealną. Historię sztuki ukończyłam na Uniwersytecie Warszawskim pisząc pracę magisterską u prof. Anny Sieradzkiej na temat angielskiej projektantki mody Vivienne Westwood. Od 1996 roku związana jestem z Zamkiem Królewskim w Warszawie, gdzie jako kuratorka przygotowywyałam wystawę „Sztuka widzenia. Nowosielki i inni”, prowadzę autorski cykl spotkań z artyst(k)ami współczesnymi „Klucz w Zamku”, zajęcia muzealne z zakresu historii sztuki, kultury i mody dla młodzieży i dorosłych. Współpracuję także z innymi instytucjami zajmującymi się edukacją artystyczną: Muzeum Narodowym w Warszawie, Służewskim Domem Kultury, Dziecięcą i Młodzieżową Akademią Artystyczną, warszawskimi Uniwersytetami III Wieku. W 2022 roku rozpoczęłam współpracę z „Radiem z Qlturą”. Wcześniej zawodowo związana byłam także z modą jako redaktorka, stylistka i producentka sesji zdjęciowych w takich pismach jak: Avanti, Jestem, Claudia, Moda Top.

Dodaj komentarz