Centralnie umieszczona na obrazie Wiktora Dyndo data sugeruje konkretny czas przedstawionej sytuacji i ustawia tym samym wydarzenie w kontekście prawdy. Odbiorca, stojąc przed płótnem, niemal natychmiast gorączkowo poszukuje wiedzy na jej temat, próbując scalić liczbę ze swoją pamięcią. W podobnym procesie daty przywołują kontekst politycznych i społecznych przełomów, historie intymne, prywatne momenty graniczne. Pozostaje zatem pytanie: 31 grudnia – to fakt czy jednak artystyczna manipulacja?
W czasach, gdy fake newsy wpływają na nasze konsumenckie i polityczne wybory, obalają rządy i powołują do życia nowych celebrytów, to pytanie jak najbardziej zasadne. Często przekazujemy takie informacje, nie zastanawiając się nad ich prawdziwością. W mediach społecznościowych łatwo jest skopiować i wkleić coś, co może być nieprawdziwe. Obraz Wiktora Dyndo skłania do podobnych refleksji. Kompozycja precyzyjnie odtwarza fragment Królewskiego Apartamentu. Widać na nim telefon, który może za chwilę zadzwonić. Czy to będzie coś ważnego? Jaką „elektryzującą” lub „mrożącą krew w żyłach” wieść nam przyniesie? Do myślenia daje też ekspozycja obrazu w Zamku. To muzealne miejsce jest polem własnych iluzji i to na wielu płaszczyznach. Od kiedy podjęto krytyczną interpretację podręczników historii, widać, że ich autorzy często prezentują w nich swoje nieobiektywne spojrzenie. Publiczne kolekcje niejednokrotnie odzwierciedlają te narracje i pomijają mniej znane dzieła i osoby je tworzące. Na koniec kwestie „prawdy” i „wyobrażenia”, podjęte w obrazie Wiktora Dyndo, odnieść można także do tematu odbudowy, rekonstrukcji i renowacji Zamku Królewskiego w Warszawie.
od lewej: Monika Przypkowska kuratorka cyklu „Klucz w Zamku” i artysta Wiktor Dyndo przy swoim obrazie DECEMBER 31, 2023, fot. Jan Przypkowski
Wiktor Dyndo (ur. 1983) – artysta wizualny, malarz, mieszka i pracuje w Warszawie. W swojej twórczości mierzy się z problematyką wydarzeń międzynarodowych, geopolityki i wielokulturowości w jej najbardziej newralgicznych punktach. Kluczowe wątki jego prac oscylują̨ wokół takich problemów jak międzynarodowy terroryzm, wojny i konflikty zbrojne, ze szczególnym uwzględnieniem rejonu Bliskiego Wschodu. Do częstych tematów jakie podejmuje należy także manipulacja mediów, oraz ich znaczenie w rozwoju współczesnego orientalizmu. Dyndo jest absolwentem Wydziału Malarstwa warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Na swoim koncie ma stypendium na Wydziale Malarstwa Uniwersytetu Helwan w Kairze. Jego twórczość była wielokrotnie pokazywana w kraju, jak i za granicą a prace znajdują się w zbiorach państwowych (min. Muzeum Narodowe w Gdańsku, Muzeum Historii Polski, Muzeum Warszawy), jak również w kolekcjach prywatnych w Polsce i na świecie.
po prawej redaktor Miłka Skalska, zdjęcie wykonane 22 marca 2025, fot. Jan Przypkowski
Tekst, zdjęcia (fot. Monika Przypkowska) z wydarzenia, które odbyło się w Zamku Królewskim w Warszawie / 22 marca 2025 r. , godz. 15.00 – Wiktor Dyndo. Kopiuj, wklej – wydarzenie z cyklu „Klucz w Zamku”. Więcej informacji o cyklu > na stronie internetowej Zamku.
Pokaz obrazu Wiktora Dyndo, DECEMBER 31, 2023 – pokój Audiencjonalny Stary 18 marca – 4 maja 2025 r.
Kuratorka: Monika Przypkowska Komisarz organizacyjny: Paweł Martosz Dział Organizacji Wystaw: Robert Gruszka, Piotr Kubiak, Rafał Mroczek, Kamil Nowiński, Krzysztof Nowiński, Franciszek Wolf, Dariusz Zgiet Dział Promocji i Komunikacji: Anna Buczyńska, Mateusz Kaczyński, Dorota Parzyszek, Paulina Szwed-Piestrzeniewicz Dział Konserwacji: Tomasz Buźniak, Maria Szczypek
Klucz w Zamku – Spotkania na żywo z polskimi artystkami i artystami w przestrzeni ekspozycyjnej Zamku. Podczas wydarzenia wybrane dzieło sztuki współczesnej, zestawione z muzealną kolekcją, wchodzi z nią w intrygujący dialog, ujawniając ciekawe związki i zapożyczenia. Spotkania prowadzi historyczka sztuki Monika Przypkowska.
Wykład dla Służewskiego Domu Kultury z cyklu Reinterpretacje świata sztuki
Istoty związane z wodą, to zazwyczaj niebezpieczne i przebiegłe femmes fatales. Swawolne i roześmiane, nagie, z rozpuszczonymi włosami, wabiły do siebie młodzieńców urodą swojego ciała i śpiewu. Zachęcały do wspólnego huśtania się na drzewach lub wspólnej kąpieli, zabijały przez łaskotanie, opętańczy taniec, wabiły w ciemną toń stawu lub rzeki, przywoływały rozbijając statki na przybrzeżnych skałach. Zdaje się, że ich rybie ogony, ptasie skrzydła czy drapieżne szpony nie odstraszały w tym samym stopniu, co ich wolność i postawa obyczajowej anarchii. Były wyrażeniem męskiej tęsknoty za przestrzenią erotycznej swobody i jednocześnie strachem przed jej realizacją. Dzisiaj te dawne figury z ludowych wierzeń, trzymające niegdyś w ryzach ludzkie popędy, stały się pozytywnymi metaforami zarówno feministycznych, jak i ekologicznych postaw, do których chętnie odwołuje się nie tylko świat sztuki.
O cyklu: „Reinterpretacje świata sztuki”, to cykl spotkań poświęcony hybrydom i fantastycznym istotom, które od starożytności po współczesność zapełniają historie mówione, spisane i przedstawiane w sztukach plastycznych. W myśl narracji wskazujących nadejście końca antropocenu bohaterami cyklu staną się nie ludzie, lecz jednorożce, syreny, wilkołaki, a nawet pająki. Przyglądając się dziełom sztuki dawnej i współczesnej odkryjemy, jak rodziły się mity im poświęcone, czego były symbolami i wreszcie jak odczytywane są dzisiaj.
Wykład dla Służewskiego Domu Kultury z cyklu Reinterpretacje świata sztuki
Jeśli wziąć pod uwagę ludzki sposób postrzegania zwierząt hodowlanych to chyba największa niesprawiedliwość spotyka z naszej strony trzodę chlewną. W niezliczonej ilości porzekadeł i mądrości ludowych znaleźć można o niej nader niepochlebne opinie. Obżarł się jak świnia, świński ryj, świńskie zachowanie – to zaledwie pierwsze z brzegu skojarzenia, które przesądzają o naszej mocno powierzchownej i pejoratywnej ocenie na ich temat. Tymczasem, zgodnie z odkryciami naukowców ostatnich dekad, to jedne z najmądrzejszych i niezwykle rodzinnych w zachowaniu zwierząt. Towarzyszą nam od wieków także kulinarnie, ale to współczesny przemysł hodowlany zaczął traktować je w okrutny i niehumanitarny sposób.
Grudniowe spotkanie z cyklu „Reinterpretacje świata sztuki” będzie próbą odnalezienia nowego lepszego oblicza świńskiego ryjka i próbą odpowiedzenia sobie na pytanie, czy zwiększająca się na ich los wrażliwość to początek nowego rozdziału naszej wspólnej historii?
O cyklu: „Reinterpretacje świata sztuki”, to cykl spotkań poświęcony hybrydom i fantastycznym istotom, które od starożytności po współczesność zapełniają historie mówione, spisane i przedstawiane w sztukach plastycznych. W myśl narracji wskazujących nadejście końca antropocenu bohaterami cyklu staną się nie ludzie, lecz jednorożce, syreny, wilkołaki, a nawet pająki. Przyglądając się dziełom sztuki dawnej i współczesnej odkryjemy, jak rodziły się mity im poświęcone, czego były symbolami i wreszcie jak odczytywane są dzisiaj.
Kreska Marty Paulat to nić, która oplata i zaplata ciała. Jest jak kokon, twórcza macierz. W malarskim uniwersum artystki wszędobylska linia płynie, toczy się i hojnie namnaża. Hybrydalne kumulacje splątanych ramion i łydek wyrazistym konturem odcinają się od abstrakcyjnej płaszczyzny koloru. Quasi-anatomiczny rysunek tworzy surrealistyczne portrety. Czy te światy dopełniają się, koegzystują czy walczą? Są przez Paulat zobaczone czy śnione? Punkty wyjścia tych kompozycji wydają się balansować na styku biomaterialnego świata i wewnętrznych emocji. Zręczny obrys głowy czy kwiatów nie jest tu prostym mimetycznym powtórzeniem. To odwzorowanie idei wykoncypowanej w umyśle artystki, która w procesie konstruowania formy podąża drogą wytyczoną wedle subiektywnego kompasu. Intuicję wspiera głęboki namysł i maksymalne skupienie. W tym kontekście zmysł wzroku, który dyskretnie przewija się w najnowszym cyklu artystki, jest motywem-metaforą zwróconą raczej do wewnątrz niż ku rzeczywistości. Obrazy wyraźnie spajają dualistyczne napięcia w nich zawarte: ciepło-zimno, pasywność-dynamika, ludzkie-przedmiotowe, treść-forma. Płynna niestabilność takich połączeń wyzwala różnorodne interpretacje: od kontekstu traumy po auto-relacyjność i zaopiekowanie. Cielesne układy Marty Paulat zmagają się w magnetycznym uścisku z sobą i z nami. Zawieszone w metafizycznej ciszy błękitów i czerni mogą być narodzinami nowego, jego transformacją, upadkiem a może wszystkim tym razem.
tekst kuratorski: Monika Przypkowska
Marta Paulat Anatomia linii
Produkcja wydarzenia Marcin Szałański
Klubokawiarnia Karrot, ul.Częstochowska 20, Warszawa 10.01 2025 – 9.02 2025
Na okładce Marta Paulat i Monika Przypkowska, fot. Daniel Mituła
Agata Zbylut: Moja wypowiedź jest (…) wypowiedzią kobiety, poszerzoną o obsesyjne obserwowanie innych kobiet – tego jak żyją, jakich dokonują wyborów, ich emocji, uwarunkowań kulturowych, socjologicznych i prawnych. Dostrzegam nierówności, z którymi się zmagają, to, że zazwyczaj startują z gorszej pozycji, po drodze pokonują wiele przeszkód i trudno im dojść tam, gdzie w męskim ciele fizycznym i kulturowym doszłyby bez trudu. Szczególnie ważne są dla mnie relacje kobiet z własnymi ciałami, to, w jaki sposób „mit urody” przejmuje władzę nad wieloma z nich oraz to, jak doświadczenie i życiowa mądrość zmagają się z wymykającymi się standardom estetycznym ciałami.
Bezoary artystki budzą ambiwalentne emocje, dokładnie tak, jak pragnęła ich autorka. Skrzą się niczym cenne precjoza, zachwycają i cieszą oko jak urocze w swojej bezużyteczności dawne bibeloty. Zaserwowane w jadalni Stanisława Augusta, idealnie wkomponowane w ramę królewskiego stołu, dopełniają blask tutejszego srebra i świetlistej porcelany. Odczucie wizualnej przyjemności w kontakcie z tymi obiektami załamuje się jednak w chwili zetknięcia z tytułem nadanym im przez artystkę. Bezoary to przecież twory, które powstają w żołądkach zwierząt, a czasem ludzi, gdy niestrawione, podgryzane nerwowo włosy czy metalowe i plastikowe elementy śluz zlepi w twardą formę, która potrafi wypełnić nawet cały organ.
W kulturze europejskiej długo panowało przeświadczenie o wyjątkowości tych tajemniczych tworów-kamieni. Jeszcze w XVIII wieku niektórzy podtrzymywali przekonanie o ich medycznej użyteczności. Goście słynnych obiadów czwartkowych, których król zapraszał do stołu, z pewnością w większości odrzucali ten pogląd z dawnych wieków. W przestrzeni Pokoju Żółtego rozmawiali o naprawie obyczajów, prawa i końcu podobnych przesądów. Dawny dyskurs, podkreślając ten wysoki ton narracji o królewskim „klubie dyskusyjnym”, zwracał także uwagę na nieobecność w nim kobiet. To wykluczenie, wzorem francuskich salonów literackich, miało wedle patriarchalnych w nastroju komentarzy chronić spotkania przed wprowadzaniem pustych salonowych rozmów. Z szerszej, nie podręcznikowo-pomnikowej perspektywy wiadomo, że pozwalało to także na stały i oczekiwany punkt programu – lekturę frywolnych tzw. „wierszyków deserowych”.
Kolejna z cyklu Klucz w Zamku interwencja sztuki współczesnej w historyczną tkankę ekspozycji muzeum jest kuratorskim ukłonem-aktem odnoszącym się do słynnej instalacji amerykańskiej artystki Judy Chicago The Dinner Party (1979). Biżuteryjne Bezoary Agaty Zbylut stają się tym samym symbolicznymi figurami kobiet niezapraszanych do stołu i do dyskusji. To subtelny w formie, lecz mocny w wyrazie feministyczny głos, który przy królewskim stole wreszcie ma szansę przedstawić bolesną listę zarzutów i swoje postulaty o naprawę.
W trakcie spotkania z publicznością, przywołane zostały obok sylwetki Madame Geoffrey, której paryski salon stanowił dla polskiego monarchy źródło inspiracji do organizowania obiadów, jeszcze sylwetki czterech kobiet żyjących w XVIII w. Zaproszone do wspólnego stołu zapewne ciekawie i inspirująco włączyłyby się w rozmowę. Propozycja była w pewnym sensie „metaforyczną figurą wizualną”. Nie chodziło o krytykę Stanisława Augusta, że zdecydował się na zamkniętą formułę czwartkowych spotkań swojego „męskiego klubu”. Celem było – w kontekście utartego zwrotu, iż przy królewskim stole spotykała się ówczesna polska intelektualna śmietanka – przywołanie choćby kilku kobiecych postaci, które nie wymieniane są pod tą chlubną etykietą jak najbardziej także im przynależną. Wiele takich kobiet, nieobecnych przy tym królewskim stole, długo nie trafiało, mimo swoich zasług, na karty historycznych podręczników i opracowań a tym samym do szerszej publicznej świadomości. Pięć Bezoarów Agaty Zbylut, będąc narracją odnoszącą się krytycznie przede wszystkim do współczesnej trudnej sytuacji kobiet, stało się w Królewskim Apartamencie symbolicznym ich przypomnieniem.
Pierre Allais, Marie-Thérese Rodet Geoffrin, 1765
Marie Thérèse Rodet Geoffrin (1699-1777) – prowadząca jeden z paryskich salonów literackich w okresie oświecenia, który wywarł duży wpływ na rozwój francuskiej literatury i sztuki tego okresu. Będąc mieszczką, żoną fabrykanta luster (zm. 1750) gościła w salonie Mme de Tencin, po jej śmierci w 1749 ściągnęła stałych bywalców jej salonu do siebie. Wydawała dwa obiady w tygodniu – w poniedziałki dla malarzy, architektów i innych przedstawicieli sztuk plastycznych, a w środy dla filozofów, literatów i kręgu redaktorów Encyklopedii. Filarami salonu byli Denis Diderot, Voltaire i Jean d’Alembert. Bywali w jej domu także cudzoziemcy, m.in. Horace Walpole i David Hume. Do gości należał, podczas swojego kilkumiesięcznego pobyty w Paryżu w roku 1753, młody Stanisław Antoni Poniatowski, od 1764 r. król Stanisław August.
Louis-François Marteau (1715–1804) Katarzyna Kossakowska, 1773
Katarzyna Kossakowska, z domu Potocka (1716 – 1803) – działaczka polityczna. W latach 50. wraz z mężem Stanisławem Kossakowskim była jedną z czołowych protektorek Jakuba Franka i frankistów. Przeszła do historii jako zdeklarowana przeciwniczka króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, liderka konfederacji radomskiej, zwolenniczka Konstytucji Trzeciego Maja. Wspierała interesy rodu Potockich. W 1777 uzyskała od cesarzowej Marii Teresy tytuł hrabiowski i Order Krzyża Gwiaździstego. W ostatnich latach I Rzeczypospolitej działała w środowiskach antyrosyjskich i antytargowickich. 28 kwietnia 1792 publicznie pojednała się z królem Stanisławem Augustem Poniatowskim.
Anna Paulina z Sapiehów Jabłonowska
Anna Paulina z Sapiehów Jabłonowska (1728-1800) – ekonomistka, kolekcjonerka, mecenaska nauki i sztuki, sprawna administratorka swoich dóbr, księżna. Po śmierci męża w 1754 roku zaangażowała się w życie polityczne w kraju. Po elekcji Stanisława Augusta wystąpiła przeciw niemu, popierając swymi wpływami konfederację barską, szczególnie na dworach w Wiedniu i Paryżu. Po upadku konfederacji pogodziła się z królem, wycofała z życia politycznego, starając się usilnie o podniesienie kultury duchowej i materialnej wśród poddanych w swych dobrach. Zniosła pańszczyznę, wprowadzając czynsze, budowała szpitale i fabryki. Dla unormowania obowiązków poddanych i urzędników opracowała Ustawy powszechne dla dóbr moich rządców (8 tomów, Warszawa, 1786). Po powrocie do kraju (1771) zainicjowała rozwój Siemiatycz budując tu: ratusz, drukarnię, szkołę akuszerek, szpital i manufaktury. Zorganizowała kasę zapomogowo–pożyczkową włościan. W pałacu w Siemiatyczach zgromadziła wielką bibliotekę i bogatą kolekcję historii naturalnej, jedną z najlepszych w ówczesnej Europie.
Aleksandra Ogińska
Aleksandra Ogińska / Józefa Aleksandra z książąt Czartoryskich (1730 – 1798) sprawna administratorka swoich dóbr, wpłynęła na rozwój ekonomiczny i kulturowy miasta Siedlec, które odziedziczyła w 1775 r. wraz z siedmioma przyległymi folwarkami, po śmierci ojca. Rok po śmierci pierwszego męża Michała Antoniego Sapiehy, w 1761 r. wyszła za mąż za hetmana wielkiego litewskiego Michała Ogińskiego. Księżna prowadziła otwarty pałac organizując salon literacki, gdzie bywali m.in.: Franciszek Karpiński, Franciszek Dionizy Kniaźnin, Tomasz Kajetan Węgierski, Julian Ursyn Niemcewicz, Tadeusz Kościuszko. W 1783 r. na pięć dni Siedlce odwiedził kuzyn księżnej, król Stanisław August, na którego to część księżna zorganizowała niezwykłą oprawę artystyczną opisaną w specjalnym wydawnictwie zamówionym przez władcę.
Aleksander Roslin (1718–1793) Izabela z Flemingów ks. Czartoryska, 1774
IzabelaDorota z Flemmingów Czartoryska(1745-1833)- twórczyni pierwszego polskiego muzeum (Świątynia Sybilli w Puławach), muzealniczka, pisarka, mecenaska sztuki, kolekcjonerka pamiątek historycznych. Żona księcia Adama Kazimierza Czartoryskiego, przez którego weszła do stronnictwa politycznego Familii, w okresie Sejmu Czteroletniego związana ze Stronnictwem Patriotycznym. W późniejszym okresie życia czynnie zaangażowana w życie polityczne schyłkowego okresu I Rzeczypospolitej i pierwszych lat XIX wieku.
Per Krafft, Izabela Lubomirska, ok. 1767
Izabela Lubomirska, właściwie: Elżbieta z Czartoryskich Lubomirska (1736-1816) –polityczka, mecenaska sztuki, kolekcjonerka, żona marszałka wielkiego koronnego – Stanisława Lubomirskiego. Należał do niej między innymi pałac w Wilanowie, pałac w Ursynowie (zw. Rozkoszą) i pałacyk Mon Coteau na Mokotowie (Pałac Szustra). Kładła kamień węgielny pod gmach Teatru Narodowego w Warszawie. Początkowo życzliwa Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu, potem jego przeciwniczka. Obok działalności politycznej, postępowa opiekunka włościan.
Anna Rajecka, Śpiąca dziewczyna, po 1788
Anna Rajecka / Madame Gault de Saint-Germain (1762-1832) polska malarka i rysowniczka, twórczyni portretów i erotyzujących przedstawień dziewcząt, inspirowanych twórczością Jean-Baptiste’a Greuze’a. Uczyła się m.in. u Ludwika Marteau i Marcello Bacciarellego. Od ok. 1783 mieszkała i tworzyła w Paryżu. Początkowo była stypendystką króla Stanisława Augusta. W Paryżu współpracowała m.in. z atelier Jacques-Louisa Davida. W 1791 jako pierwszy polski artysta w historii wystawiła swoje obrazy w paryskim Salonie.
Od prawej artystka sztuk wizualnych Agata Zbylut i kuratorka cyklu „Klucz w Zamku” Monika Przypkowska / Sztukomodnie, fot. Daniel Mituła
Agata Zbylut (ur. 1974 r.) – artystka, akademiczka, feministka, weganka, kuratorka, aktywistka. W latach 1993-1999 studiowała w Instytucie Kultury i Sztuki Plastycznej WSP w Zielonej Górze (Uniwersytet Zielonogórski), dyplom uzyskała w Pracowni Rysunku i Intermediów. W roku 2008 obroniła tytuł doktory sztuk użytkowych na Wydziale Komunikacji Multimedialnej Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu, w 2012 otrzymała tytuł doktory habilitowanej w Państwowej Wyższej Szkole Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. W latach 2000-2005 była kuratorką Galerii Amfilada. W 2004 koordynowała Narodowy Program Kultury „Znaki Czasu” w województwie zachodniopomorskim. W 2005 odznaczona brązowym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis. W 2004 roku założyła Stowarzyszenie Zachęta Sztuki Współczesnej w Szczecinie i przez 20 lat pełniła funkcję prezeski. Od 2010 pracuje w Akademii Sztuki w Szczecinie (od 2013 na stanowisku profesory nadzwyczajnej), gdzie prowadzi Pracownię Fotografii i Działań Postartystycznych i w latach 2018-2022 i od 2024 roku pełni funkcję kierowniczki Katedry Fotografii. W dorobku ma ponad 150 wystaw indywidualnych i zbiorowych w Polsce i za granicą. Mieszka i pracuje w Warszawie i Szczecinie.
Klucz w Zamku – cykl spotkań na żywo z polskimi artystkami i artystami w przestrzeni ekspozycyjnej Zamku. Podczas wydarzenia wybrane dzieło sztuki współczesnej, zestawione z muzealną kolekcją, wchodzi z nią w ciekawy i intrygujący dialog, ujawniając nieoczywiste na pierwszy rzut oka związki, inspiracje, zapożyczenia z minionych epok. To propozycja dla miłośników sztuki współczesnej, ale i tej dawnej, bo kluczem do zrozumienia „dzisiaj” jest „wczoraj”, także w sztuce. Spotkania prowadzi historyczka sztuki i kuratorka wydarzenia Monika Przypkowska, Zamek Królewski w Warszawie.
Tekst, zdjęcia (fot. Jan Przypkowski) z wydarzenia, które odbyło się w Zamku Królewskim w Warszawie / 23.11.2024, godz. 15.00 – Agata Zbylut, Bezoarów – wydarzenie z cyklu „Klucz w Zamku”. Więcej informacji o cyklu > na stronie internetowej Zamku.
Pokaz obiektów Agaty Zbylut, Bezoary, Apartament Królewski, Pokój Żółty, 14 listopada – 15 grudnia 2024 r.
kuratorka wydarzenia Monika Przypkowska
montaż obiektów na ekspozycji przy wsparciu Maria Szczypek / Dział Konserwacji
Daniel Mituła, Paulina Szwed- Piestrzeniewicz / Dział Promocji
Wykład dla Służewskiego Domu Kultury z cyklu Reinterpretacje świata sztuki
Według starożytnych miał głowę jelenia, nogi słonia i ogon dzika podczas gdy reszta ciała przypominała konia. Jednorożec wydawać miał ryczące dźwięki a środek jego czoła zdobił pojedynczy czarny róg. Niemożliwe jest wziąć to okrutne zwierzę żywcem – pisali. Cała jego siła leży w jego rogu. Gdy jest ono ścigane i istnieje niebezpieczeństwo uwięzienia, rzuca się z urwiska, a upada tak zręcznie, że całe uderzenie przyjmuje na róg, co pozwala mu ujść całe i zdrowe. W średniowieczu i renesansie jego wizerunek mocno złagodniał stając się alegorią Jezusa i znakiem dziewictwa Marii. Nieoczekiwanie jako „czarny charakter” jednorożec powrócił wraz z emisją w 2010 roku serialu „My Little Pony”. Animacja obudziła wówczas ostre sprzeciwy w radykalnej części środowiska katolickiego, które w produkcji dostrzegło szerzenie mody na współczesny okultyzm. Jednorożce – bohaterowie kolejnego spotkania z cyklu Reinterpretacje świata sztuki będą właśnie takie trochę bajkowe a trochę demoniczne.
Następne spotkanie z cyklu 10.12.2024 godz. 18,Nie-świńskie opowieści. Wstęp wolny.
O cyklu: Reinterpretacje świata sztuki, to cykl spotkań poświęcony hybrydom i fantastycznym istotom, które od starożytności po współczesność zapełniają historie mówione, spisane i przedstawiane w sztukach plastycznych. W myśl narracji wskazujących nadejście końca antropocenu bohaterami cyklu staną się nie ludzie, lecz jednorożce, syreny, wilkołaki, a nawet pająki. Przyglądając się dziełom sztuki dawnej i współczesnej odkryjemy, jak rodziły się mity im poświęcone, czego były symbolami i wreszcie jak odczytywane są dzisiaj.
Na okładce: Kobieta z jednorożcem, ok. 1510, Rijksmuseum, Amsterdam
Wykład dla Służewskiego Domu Kultury z cyklu Reinterpretacje świata sztuki
W konkursie na najmilsze zwierzątko roku pająkom trudno byłoby raczej zdobyć pierwsze miejsce. Nawet niejadowite budzą w wielu strach nie do przezwyciężenia. Ta zakorzeniona w ludzkiej nieświadomości obawa przeniknęła nie tylko w starożytne mity, ale i współczesne popkulturowe narracje, czyniąc z pająków krwiożercze i podstępne stworzenia. Wbrew pozorom jednak pozostawały one dawniej nie tylko metaforą tego co odstręczające i bezużyteczne, symbolizowały także mądrość i artyzm. Podobnie zresztą ambiwalentne skojarzenia budzą współczesne pająki Louise Bourgeois, bo jak tłumaczyła artystka odnosiła się w nich do figury „matki” surowej i troskliwej zarazem. Od greckiej Arachne po potterowskie akromantule – pajęcze historie snują się w niezwykłe ikonograficzne nici wątku i osnowy. Być może niektóre nas trochę wystraszą, inne zachwycą.
Następne spotkanie z cyklu 05.11.2024 godz. 18,Nie taki straszny jednorożec jak go malują. Wstęp wolny.
O cyklu: Reinterpretacje świata sztuki, to cykl spotkań poświęcony hybrydom i fantastycznym istotom, które od starożytności po współczesność zapełniają historie mówione, spisane i przedstawiane w sztukach plastycznych. W myśl narracji wskazujących nadejście końca antropocenu bohaterami cyklu staną się nie ludzie, lecz jednorożce, syreny, wilkołaki, a nawet pająki. Przyglądając się dziełom sztuki dawnej i współczesnej odkryjemy, jak rodziły się mity im poświęcone, czego były symbolami i wreszcie jak odczytywane są dzisiaj.
zapis opublikowany na FB Służewskiego Domu Kultury > Pajęczy wątek
Na okładce: Louise Bourgeois – Maman (Spider), 1999, Long Museum (West Bund), Shanghai, 2018
Performatywna praktyka artystyczna Sylwii Gorak przy pierwszym, naskórkowym odbiorze wydawać się może działaniem nastawionym jedynie na monolog wewnętrzny. Tymczasem przepływ energii pomiędzy artystką i wnętrzami, które mapuje ona swoim czterooktawowym głosem balansuje na pograniczu medytacji i naukowej wiedzy. Wykorzystywane przez artystkę zjawisko echolokacji, kojarzone ze światem przyrody i takimi zwierzętami jak nietoperz, jest przedmiotem zainteresowania badaczy poszukujących nowych metod wspierania osób z niepełnosprawnością wzroku. Praca z dźwiękiem i zmysłem słuchu od dawna wykorzystywana jest w różnorodnych kontekstach terapeutycznych, sam dźwięk zaś dla wszystkich bez wyjątku pozostaje elementem synestezji, tj. procesu poznania, w którym człowiek przypisuje danemu zmysłowi wrażenia odbierane innym zmysłem. W ten sposób np. odbieramy kolor niebieski jako chłodny, a niskie tony jako ciepłe.
Sylwia Gorak jest świadoma całego wachlarza sposobów oddziaływania jej wokalnych performansów na uczestniczącą w nich publiczność i nie skupia się w swoim działaniu jedynie na – skądinąd wirtuozerskiej – formie. Akt przesłonięcia przez artystkę oczu czarną szarfą i poznawanie pomieszczenia poprzez odbity od ścian i przedmiotów dźwięk jej śpiewu może być odbierany dosłownie i metaforycznie jako akt zacierania granic pomiędzy ludzkim ja i tym, co zewnętrzne. Spowolnione, trochę asekuracyjne ruchy, wynikające z braku wizualnej orientacji w przestrzeni, w pierwszej chwili przyciągają uwagę przede wszystkim do ciała performerki, ale jej uważność na bodźce słuchowe i próba rozpoznania tego, co dla niej niewidzialne, przekierowują uwagę obserwatorów także na otoczenie. To ważny aspekt koncepcji artystycznej Sylwii Gorak, bo jak sama mówi: Architektura jest zjawiskiem dźwiękowym samym w sobie, wzmacnia właściwości głosu ludzkiego, śpiewu i dialogu. W niewidzialny sposób „organizuje” nasze życie społeczne. Nie tylko kształt, ale i historia przestrzeni, w których artystka performuje, wpływają na jej do pewnego stopnia improwizowaną wokalizę. Przykładem może tu być projekt Witch Rises Power by Singing, zrealizowany w ramach rezydencji w Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej, kiedy to Gorak odniosła się do herstorii związanych z budynkiem będącym w przeszłości więzieniem dla kobiet posądzonych o czary.
Zaproszenie artystki do cyklu „Klucz w Zamku” i wybór Dawnej Sali Poselskiej jako wnętrza dla jej kolejnej realizacji w intencji kuratorki wydarzenia jest swego rodzaju aktem feministycznym. Silny kobiecy głos spenetruje i wypełni bowiem salę wybrzmiewającą niegdyś gorączką politycznych sporów. Performance może być z jednej strony odbierany jako afirmatywny akt zaufania ludzkim zmysłom, z drugiej jako symboliczne kobiece przejęcie przestrzeni zdominowanej niegdyś przez język opresyjnych patriarchalnych narracji.
Tego dnia mocno wybrzmiały także inne kobiety, które wpisały się w historię tej przestrzeni. Przywołana została postać Anny Kozłowskiej – autorki malarskiej dekoracji Dawnej Sali Poselskiej ukończonej w 1991 roku – oraz postać Danuty Łuniewicz-Koper ówczesnej Dyrektorki Zamku (1991- 2008), której rysy twarzy artystka celowo odmalowała w jednej z postaci przedstawionych na sklepieniu.
Od lewej Sylwia Gorak i kuratorka wydarzenia Monika Przypkowska / Sztukomodnie, fot. Daniel Mituła
Sylwia Gorak (ur. 1979) – absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu, dyplom w performens w pracowni prof. Jarosława Kozłowskiego i pracowni malarstwa prof. Jerzego Kałuckiego. Stypendystka m.in. Prohealvetia w Szwajcarii, CEC ArtsLink w Nowym Jorku i Landeshauptstadt Kulturamt w Düsseldorfie. Laureatka 5. edycji Biennale Sztuki Młodych „Rybie Oko”. Performerka, wokalistka – wystawy i koncerty m.in. w Carnegie Hall w Nowym Jorku. Autorka „Największego Zegara Słonecznego Na Świecie” (urban art) w Düsseldorfie. Obecnie czynnie zajmuje się performansem akustycznym (dysponuje czterooktawową skalą głosu) i konceptualnym, działa w międzynarodowym obiegu sztuki. Otrzymała stypendium Muzeum Susch Fundacji Grażyny Kulczyk. Współtworzyła międzynarodowy projekt Common Ground w CSW w Toruniu oraz w muzeach w Reykjaviku i Wilnie. Uczennica prof. Olgi Szwajgier – światowej sławy śpiewaczki operowej. Obecnie mieszka i pracuje w Leżajsku.
Klucz w Zamku – cykl spotkań na żywo z polskimi artystkami i artystami w przestrzeni ekspozycyjnej Zamku. Podczas wydarzenia wybrane dzieło sztuki współczesnej, zestawione z muzealną kolekcją, wchodzi z nią w ciekawy i intrygujący dialog, ujawniając nieoczywiste na pierwszy rzut oka związki, inspiracje, zapożyczenia z minionych epok. To propozycja dla miłośników sztuki współczesnej, ale i tej dawnej, bo kluczem do zrozumienia „dzisiaj” jest „wczoraj”, także w sztuce. Spotkania prowadzi historyczka sztuki i kuratorka wydarzenia Monika Przypkowska, Zamek Królewski w Warszawie.
Tekst, zdjęcia i zapis video z wydarzenia, które odbyło się w Zamku Królewskim w Warszawie / 28.09.2024, godz. 16.00 – Sylwia Gorak, Performans bez żadnego trybu – wydarzenie z cyklu „Klucz w Zamku”. Więcej informacji o cyklu > na stronie internetowej Zamku.
Rok 1973 (1976?) – legendarny wokalista Dawid Bowie, znany jako Ziggy Stardust, spaceruje ulicą warszawskiego Żoliborza. Korzystając z krótkiego postoju pociągu, którym podróżował ze wschodu na zachód Europy, zmierza w kierunku placu Komuny Paryskiej, dzisiejszego Placu Wilsona. Ta krótka wizyta zainspiruje go wkrótce do stworzenia jednego z bardziej zagadkowych utworów w jego twórczości. „Warsaw” – bo taki jest tytuł tego utworu – to melancholijna, rozbudowana instrumentalnie kompozycja, która kończy się podniosłą partią chóralną wykonaną w nieistniejącym, stworzonym przez artystę języku.
Rok 1977 – brytyjska post-punkowa grupa Joy Division nagrywa materiał na debiutancki album. Członkowie, zafascynowani wspomnianym utworem Bowiego, nadają taki sam tytuł jednej ze swoich piosenek.
Rok 2023 – Tomek Partyka maluje w warszawskiej pracowni jeden z charakterystycznych dla siebie „obrazów typograficznych”. Nazywa go Possibilitiesss. Niepoprawny ortograficznie zabieg dodania przez niego dwóch liter S na końcu angielskiego słowa tworzy neologizm, który w jego odczuciu najlepiej oddaje istotę kompozycji. Składa się ona z przenikających się planów. Rzędy czarnych liter to fragment tekstu piosenki Joy Division, odnoszącej się do postaci Rudolfa Hessa, nazisty i powiernika Hitlera. Biała, centralna kolumna pojedynczych wyrazów to fonetyczny zapis słów odwołujących się do największych globalnych systemów religijnych.
Tomasz Partyka, Possibilitiesss 2023, 200 x 200 cm, kolaż i olej na płótnie 2023
Rok 2024 – wojna za wschodnią granicą Polski trwa, ponownie rozgorzał konflikt w Gazie, skrajne nacjonalistyczne narracje co chwila odzywają się w różnych częściach świata…
Ufność, że fascynacja złem pozostaje jedynie w domenie historii, to przeszłość. Zmutowany gen rozniecający konflikty i nienawiść między jednostkami i narodami jest w nas wpisany na stałe Świat usiany jest nadal „męskimi pułapkami”, o których śpiewał Ian Curtis z Joy Division prawie pół wieku temu. Partyka w swoim obrazie próbuje uchwycić tę samą niepokojącą myśl. W jego skomplikowanej malarskiej strukturze nakładają się na siebie czas, ludzie i miejsca. Na drugim planie, obok historii Rudolfa Hessa, niejasno zarysowuje się Warszawa z jej powstańczą i powojenną historią, mieszanina klęsk i zwycięstw, rozczarowań i nadziei. Tymczasem na pierwszym trwa w najlepsze zadziorna wiwisekcja systemów, które od wieków mianują się parasolem ochronnym ludzkości, a ciągle nie zdają egzaminu w praktyce. Wypadają wyjątkowo blado na tle zła, które czai się w tle i czeka.
Zamek Królewski w Warszawie to budowla-pomnik, miejsce, które wyjątkowo mocno pasuje do hasła „tu działa się historia”. Idealna przestrzeń, by w czasie pomiędzy rocznicami powstań – w getcie warszawskim i warszawskiego – w kontekście toczącej się blisko i daleko wojny zmierzyć się z niepokojącą narracją na temat współczesności. Pokazowi pracy towarzyszy specjalnie skomponowany przez artystę na tę okazję utwór Hej, ty bobrze, który jest wolną wariacją na temat Warsaw Joy Division i swego rodzaju muzycznym patchworkiem. Jak mówi Partyka: „Inspirację znalazłem w pierwszych zapętlonych nagraniach z ludzkim głosem Steve’a Reicha It’s Gonna Rain z 1965 roku i Come Out z 1966 roku. Nachodzące z czasem na siebie ścieżki kobiecego głosu sprawiają wrażenie rozmycia i braku czytelności. Słowo staje się samplem, który można multiplikować. Kolejnym bodźcem, który posłużył mi za inspirację, był fragment wiersza Władysława Broniewskiego Żołnierz polski. Mój brat Marcin znalazł na starej taśmie szpulowej nagranie, na którym recytuję oryginał Broniewskiego. Miałem wtedy około 7 lat”.
Utwór został wykonany podczas spotkania artysty z publicznością w Zamku Królewskim w Warszawie 5 czerwca 2024 roku w składzie: Marcin Partyka – dyrygentura i aranż, fortepian, sample,Tomasz Partyka – kabel od gitary, wokal – Karolina Lizer, Sandra Babij, Monika Rakowska, Izabela Dors. Był to pierwszy performans w historii tej instytucji.
Hej, ty bobrze. Marcin Partyka – dyrygentura i aranż, piano, sample; Tomasz Partyka – idea utworu, kabel od gitary; wokal – Izabela Dors.
Tomasz Partyka (ur. 1978) – mieszka i pracuje w Warszawie. Absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu (obecnie Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu). Dyplom w 2005 roku w pracowni malarstwa prof. Jerzego Kałuckiego i w pracowni wideo prof. Marka Wasilewskiego. W swojej praktyce artystycznej zajmuje się malarstwem, rysunkiem, tworzy obiekty, rzeźby, nagrał płytę Chleb, projektował ubrania i małą architekturę. Partyka w swojej twórczości bazuje na słowie pisanym, nadając wyrazom nowe znaczenia lub je mnożąc w ramach swoistej gry z widzem. Prace artysty znajdują się w kolekcjach m.in.: Muzeum Narodowego w Gdańsku, Galerii Miejskiej „Arsenał” w Poznaniu, Warmińsko-Mazurskiego Towarzystwa Sztuk Pięknych w Olsztynie oraz w kolekcjach prywatnych w Polsce i za granicą.
Zdjęcie zrobione w dniu wydarzenia, na tle obrazu Tomasza Partyki Possibilitiesss2023, artysta oraz kuratorka cyklu „Klucz w Zamku” Monika Przypkowska / Sztukomodnie, fot. Daniel Mituła
Pokaz obrazu Tomasza Partyki Possibilitiesss 2023, Zamek Królewski w Warszawie, 4 – 17. czerwca 2024 r.
Klucz w Zamku – cykl spotkań na żywo z polskimi artystkami i artystami w przestrzeni ekspozycyjnej Zamku. Podczas wydarzenia wybrane dzieło sztuki współczesnej, zestawione z muzealną kolekcją, wchodzi z nią w ciekawy i intrygujący dialog, ujawniając nieoczywiste na pierwszy rzut oka związki, inspiracje, zapożyczenia z minionych epok. To propozycja dla miłośników sztuki współczesnej, ale i tej dawnej, bo kluczem do zrozumienia „dzisiaj” jest „wczoraj”, także w sztuce. Spotkania prowadzi historyczka sztuki i kuratorka wydarzenia Monika Przypkowska, Zamek Królewski w Warszawie.
Piecze z ciasta dzieła sztuki całkowicie biodegradowalne i ekologiczne, tworzy ceramiczne obiekty na pograniczu realnych kształtów użytkowych sprzętów i horrorystycznych martwych natur. Jej obrazy skąpane w “kobiecych” różach to rozsadzające ramy olbrzymki, których ciała porosta rzadkie futro. Udany początek artystycznej drogi Anny Marii Zuzeli i jej dyplomowa wystawa budzą zaciekawienie, podobnie jak surrealistyczny autorski tekst, który jej towarzyszy. Rozmowa z artystką odsłania tajemniczą mgłę spowijającą Antoninę fikcyjną bohaterkę jej poetyckiej narracji.
Anna Maria Zuzela, IMAGO, Villa Fatale, Kraków , 21-26.06.2024
Dyplomowa wystawa artystki, z którą poznałam się przy okazji krakowskiej wystawy HERstorie IV jeszcze w marcu tego rogu a kolejne nasze spotkanie zdarzyło się w ramach 5 Ogólnopolskiego Studenckiego Konkursu Malarskiego im. W. Fangora. Za każdym razem prace Anny, wykonane w zupełnie różnych mediach, przykuwały moją uwagę niezwykle mocno. Po wspólnej rozmowie w Gdańsku nie mogłam doczekać się informacji od artystki o możliwości kolejnego spotkania przy okazji pokazu jej dyplomowego projektu. I oto jest: połączenie malarstwa, ceramiki i słowa, zmysłowości i dziwności, otoczone lekko surrealnym klimatem krakowskiej Villa Fatale. Wszystko razem przekonało mnie od pierwszego spojrzenia, że to opowieść, która mnie zajmuje i wciąga.
Sztukomodnie w Radio z Qlturą– tematami mojej autorskie audycji są nieoczywiste związki sztuki dawnej i współczesnej. Często powracającymi motywami są feministyczny punkt widzenia oraz niekonwencjonalnie ujęty temat mody, poruszane także w spotkaniach z ciekawymi gośćmi ze świata sztuki.