Wszystko już się wydarzyło

Paweł Sadaj, Hotel Meduzy, Leica 6×7 Gallery Warszawa

7 zdjęć – jak siedem dni stworzenia świata, jak tydzień, wokół którego kręci się nasze życie codzienne, wreszcie tydzień jako metafora epoki w historii ludzkości. Niby coś się zmienia, raz sprawy wszelkie jak kolumny w świątyniach są proste, to znów mocno skręcone. Zasadniczo tkwimy jednak w tym samym punkcie, a raczej na deskach teatralnej sceny. Aktorzy powtarzają te same kwestie, odgrywane przez nich postaci kierowane są namiętnościami, które od czasów Adama, Ewy i Kaina, wpisane są w nasz kod genetyczny. Film „Dzień świstaka” z fantastycznym Billem Murray’em tę powtarzalność ubrał w śmieszno-smutny kostium, po hollywoodzku zmierzając do optymistycznej puenty. Główny bohater, na nowo przeżywający ten sam dzień, w końcu wyciąga wnioski i postanawia poprawę. Zdecydowanie bardziej przygnębiająco przedstawia to w swoim projekcie Hotel Meduza fotografik Paweł Sadaj. To wszystko już się wydarzyło, zmieniają się tylko nazwy i miejsca, pozostaje pytanie – w którym momencie cyklu jesteśmy teraz? – pyta artysta.

Tratwa Meduzy, Théodore Géricault, 1819

Tytuł projektu odnosi się bezpośrednio do słynnego obrazu Tratwa Meduzy Théodore Géricault. To jedno ze szczytowych dzieł malarstwa romantycznego. Emocje, patos, rozpacz, żywioł, makabra, cierpienie, beznadzieja – wszystko pierwszorzędnie oddane w realistycznej technice. Kompozycja odnosiła się do prawdziwych wydarzeń z 1816 r. U wybrzeży Senegalu /Afryka/ po wpłynięciu na rafy tonie fregata Meduza ze 150 pasażerami na pokładzie. Dalej historia toczy się, jak losy Titanica, na mniejszą skalę, ale cóż znaczy skala, kiedy giną ludzie. Miejsc w szalupach ratunkowych nie wystarczy dla wszystkich. Zasiadają w nich wyżsi rangą oficerowie, kapitan, gubernator. Pozostali mają skorzystać z szybko zbitej tratwy, którą holować mają szalupy aż do przybycia pomocy. W rezultacie tratwa z rozbitkami, pozostawiona samej sobie, odnaleziona została po dwóch tygodniach dryfowania z zaledwie kilkunastoma osobami na pokładzie. Malarz, zafascynowany książką lekarza-świadka opisującego wypadki kanibalizmu, które zdarzyły się na tratwie, wykonał do tej kompozycji dziesiątki studiów przygotowawczych, odwiedzając miejskie prosektorium oraz szkicując ucięte głowy skazańców. Płótno wystawione na Salonie paryskim w 1819 wywołało skandal, także dlatego, że dopatrywano się w nim alegorii pogrążonej w politycznej niemocy Francji.

Hotel Meduzy, Paweł Sadaj

Géricault na swoim obrazie pokazuje kulminacyjny moment podróży rozbitków, gdy nieszczęśnicy dostrzegają po prawej stronie kompozycji zbliżającą się pomoc – wojenny okręt Argus. Nie widzą jednak, że oto z lewej strony zbliża się do nich złowieszcza, gigantyczna fala. To ona jest punktem wyjścia dla Pawła Sadaja. Scenariusz mojego projektu i historia Tratwy Meduzy są podobne – mówi artysta – zaczyna się od idei, potem następują: zdrada, walka, upadek, śmierć, bezsilność. Różnica polega na tym, że obraz Géricault przedstawia zakończenie historii, zaś w Hotelu Meduza, opowieść nie kończy się, lecz rozpoczyna od nowa. Opowieść zawarta w siedmiu fotografiach oglądana jest z perspektywy teatralnego widza. Uczestniczy w niej dziewięciu bohaterów. Każda z postaci reprezentuje światowe mocarstwa lub konkretne grupy społeczne. Większość z nich, jak przystało na solidną grecką tragedię z zachowaną jednością czasu, miejsca i akcji, zanim przyjdzie poranek… zginie. To historia ludzkości w pigułce. Te same błędy i żądze, których czytelną metaforą są monety, występujące we wszystkich siedmiu fotografiach, a cykliczność zdarzeń odzwierciedlają wszędobylskie muchy. Wiele tu odwołań do dzieł sztuki europejskiej, głównie malarstwa, które jest dla autora podstawowym źródłem inspiracji. Dzięki temu dla odbiorcy projekt staje się przy okazji niezwykle pobudzającym intelektualnie wyzwaniem erudycyjnym.

Europa jest więc w Hotelu Meduza wizualnym odwołaniem do portretu Marii Antoniny pędzla Elisabeth Vigée Le Brun. Postać Rosjanina nawiązuje do słynnego fotograficznego Portretu zwielokrotnionego, mylnie nazywanego autoportretem Witkacego, który jest zdjęciem artysty z czasów jego służby w Pawłowskim Pułku Lejb-gwardii w Petersburgu.

Niezmiennym scalającym wszystko elementem jest tło/scenografia inspirowane Salą Króla z paryskiego Pałacu Burbonów. W tym eleganckim, klasycznym wnętrzu, do stołu, pokrytego stertami monet, zasiedli bezwzględni i niezbyt uczciwi wobec siebie gracze – potęgi światowe. Archaizmy w ich kostiumach mają – jak wszystkie detale – swoje znaczenie. W klarowny sposób zaznaczają, które z potęg utraciły już swoją moc sprawczą, a które przejęły globalną inicjatywę. Dlatego Arab i krupier-Azjata w porównaniu z upudrowaną, sztywną Europą prezentują się w odczuciu widza niezwykle współcześnie.

Z początku panuje luźna atmosfera rozrywkowego wieczoru, lecz kiedy na podłodze odnaleziona zostaje dodatkowa karta, spokój pryska. Odkrycie oszustwa powoduje wybuch konfliktu. Wszyscy stają przeciwko sobie. Trup ściele się gęsto, a niemal każde powalone śmiercią ciało staje się cytatem z konkretnego obrazu. W kontekście „wiecznie żywej” przeszłości te historyczne odniesienia, zestawione ze współczesną sceną społeczno-polityczną mają sprowokować odbiorcę do refleksji nad niewesołą obecną rzeczywistością.

Ostatnia odsłona. Pusta przestrzeń wciąż tego samego pokoju. Wzrok przykuwa samotna postać młodej kobiety. Ogarnęła już krajobraz po bitwie, ani śladu mordów, które się tu dokonały. Swoją stylizacją, głównie fryzury, w zamierzeniu autora projektu nawiązuje do Cecylii Gallerani z obrazu Leonarda da Vinci, dzieła, które szczęśliwie podziwiać można w zbiorach polskich. Tu jednak – jak podpowiada Paweł Sadaj – odebrano jej gronostaja – tajemniczego kochanka (Ludovico Sforza) skazując ją na życie bez nadziei i miłości. Odwrócone dłonie w geście bezsilności symbolizują upadek idei. Kurtyna opada.

No cóż, proszę Państwa. Historia ludzkości to jest tragedia (…), więc ktoś musi na końcu umrzeć. Właściwie wszyscy powinni umrzeć oprócz jednego, ale lepiej będzie, jak i on umrze. Zważywszy na powyższą opinię jednego z autorytetów mojego dzieciństwa, czyli Emmy z Lata Muminków, koniec w Hotelu Meduzy nie jest do cna pesymistyczny, w końcu na scenie ktoś jeszcze żywy pozostaje. Poza tym, idąc tropem platońskiego rozumienia czasu, nic nie kończy się raz na zawsze. Powtarzalność może być przekleństwem ale niesie też nadzieję… trwania. Może czasem lepiej to niż nic?

Wystawę można oglądać w Leica 6×7 Gallery Warszawa, ul. Mysia 3 do 18.08.2020

Paweł Sadaj jest absolwentem ASP w Gdańsku, wydziału grafiki. W swoich pracach stosuje różne techniki tworzenia obrazu, z powodzeniem łącząc tradycyjną fotografię i najnowsze technologie komputerowe. Swój warsztat doskonalił pracując przy tworzeniu efektów specjalnych w filmach. Inspiruje go historia sztuki, a w szczególności malarstwo. Uwielbia łączyć zarówno różne okresy sztuki jak i technologię. Duży wpływ na jego twórczość wywarły fotografie Ryszarda Horowitza. Sadaj jest laureatem wielu konkursów. Swoje prace wystawiał w Polsce i za granicą, w tym w 2019 r. na prestiżowej, Międzynarodowej Wystawie Sztuki Współczesnej Nord Art w Büdelsdorf w Niemczech.

Opublikowane przez sztukomodnie

Monika Przypkowska ukończyła historię sztuki na Uniwersytecie Warszawskim. Od 1996 roku współpracuje z Zamkiem Królewskim a także innymi instytucjami zajmującymi się edukacją artystyczną: MNW, Dziecięcą i Młodzieżową Akademią Artystyczną, Mazowieckim Uniwersytetem III Wieku, Ursynowskim Uniwersytetem III Wieku, Studiem Sztuki, Zespołem Szkół Poligraficznych. Zawodowo związana z modą także jako: redaktor, stylistka i producent sesji zdjęciowych w takich pismach jak: Avanti, Jestem, Claudia, Moda Top.

One thought on “Wszystko już się wydarzyło

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: