ubiór, sprawa polityczna

Kiedy w 1598 r. wenecjanin Tomasso Dolabella zjechał do Krakowa, zapewne zwrócił uwagę na stroje krakowskiej ulicy i bywalców wawelskiej rezydencji. Pośród znanych mu z włoskich piazzett francuskich i niemieckich kaftanów czy krótkich do kolan spodni dziwnie znajomo mogły w jego oczach wyglądać kojarzące się ze wschodnio-bizantyńskim stylem długie, fałdziste stroje noszone przez niektórych wazowskich dworzan. Jego Wenecja, leżąca na styku Wschodu i Zachodu, będąca miejscem przecięcia szlaków handlowych i kulturowych niejeden strój już widziała i niejedną fryzurę. Serenissima pełną garścią czerpała ze źródeł kultur odległych. Widać to było w architekturze miasta i w produkowanych na miejscu tkaninach inspirowanych wschodnim przepychem. Tę atmosferę Wschodu, znaną w rodzimej Wenecji malarz odnalazł, zapewne ku swemu zdziwieniu, także w dalekim północnym kraju – Rzeczpospolitej Wazów. Trafił tu w wyjątkowym momencie, bo polski strój, po długim czasie dreptania w miejscu, właśnie zaczął wybijać się na swoją „narodowość”.

Jeszcze w czasach Zygmunta Augusta, ostatniego z Jagiellonów, w Polsce panowała dowolność ubiorów i otwartość na różne wzorce. Jednocześnie jednak rozpoczął się stopniowy odwrót od mody zachodnioeuropejskiej i otwarcie na wpływy wschodnie. Najwięcej ta specyficzna moda polska czerpała z inspiracji węgierskich, co zawdzięczamy panowaniu Stefana Batorego. W oczach cudzoziemców z Zachodu polskie ubiory odznaczały się już wtedy barwą poważną, prostym krojem i wyjątkową długością. Według szlachty nadawała ona sylwetce skromności, bo osłaniała kształty, w kontraście do kusej mody zachodnioeuropejskiej, mocno eksponującej męskie nogi w pończochach, watowanych łydkach z pochewką przykrywającą genitalia. Polski żupan czy delia kształtowały ciało sarmackie w odmienny sposób; na zachodzie mężczyźni mieli bary, klatkę piersiową, talię, a w stroju polskim był brzuch. Ta zadziwiająca „autonomizacja brzucha” byłą postrzegana jako znak dostojeństwa.

Jednym z bezpośrednich bodźców do sformułowania się odrębności polskiego stroju była konfrontacja szlachty z propagowaną przez dwór Wazów absolutystyczną koncepcją władzy. To ona wyraźnie pobudziła niechęć szlachty do obcych zachodnich wpływów obyczajowych, kojarzonych z absolutyzmem i potrzebę obrony wyjątkowej w Europie formuły polskiego państwa. Niechęć wobec cudzoziemszczyzny doprowadziła do zamknięcia się przynajmniej części społeczeństwa szlacheckiego. Wyobrażenie Zachodu jako źródła zagrożenia ustrojowego zrodziło potrzebę określenia i uzewnętrznienia postawy wobec świata także poprzez ubiór, świadomie inny, niż w pozostałych krajach chrześcijańskiego uniwersum. Ściągnięty przez Zygmunta III do dekoracji wawelskiej rezydencji Dolabella z bliska mógł obserwować moment przełomu, gdy strój szlachecki stawał się w Polsce świadectwem przywiązania do tradycji republikańskich i do wolności stanowej.

Zygmunt III Waza doskonale zdawał sobie sprawę, jak ważne jest w jego sytuacji podkreślanie związków z rodem Jagiellonów, z polską tradycją i zwyczajami. Od samego początku też prowadził świadomą politykę dynastyczną na rzecz swojego potomka. Rozpoczynając proces przygotowywania szlachty do powołania Władysława na tron, zlecił nadwornym malarzom, być może i Dolabelli, wykonanie portretów królewicza z szablą i w stroju polskim. Z tego, co donoszą diariusze w całym kraju, cieszyły się one wielką popularnością. Co prawda podczas podróży po Europie i po swojej koronacji Władysław wrócił do ubioru zachodniego, ale siły propagandowego rażenia tych wizerunków zlekceważyć nie wolno, Władysław wszakże na tronie Rzeczpospolitej zasiadł, choć oczywiście nie sam strój polski był tego przyczyną.

warsztat T. Dolabelli, Sąd nad Arianami z Rakowa, w centrum Władysłąw IV, Pałac Biskupi, Kielce

W latach 30. XVII w., gdy zestaw „kontusz na żupanie” ukonstytuował się ostatecznie, szlachta miała już pełną świadomość rozbieżności swojej mody od zachodniej i jej orientalnego charakteru. W reszcie Europy przekonanie, że Polacy ubierają się „inaczej” także utrwaliło się na długo. A że rodzimi publicyści ten stan rzeczy podpierali rzekomym pochodzeniem od starożytnych Sarmatów, motyw stroju stał się, jeśli by to ująć w dzisiejszych kategoriach, „piarowym samograjem”.

Bernardo Belotto zw. Canaletto, Wjazd Jerzego ossolińskiego do Rzymu, 1779)

Władysław IV potrafił świetnie tym projektem zarządzać. Motyw egzotycznego przepychu polskiego stroju wykorzystał w swoich dyplomatycznych zabiegach u papieskiego tronu w 1633 i w 1645 r., wysyłając orszak po Ludwikę Marię Gonzagę do Paryża. Oba wydarzenia pozostawiły po sobie liczne druki okolicznościowe potwierdzające wrażenie, jakie na mieszkańcach obu miast zrobili polscy jeźdźcy. Trudno się zresztą dziwić, skoro Jerzemu Ossolińskiemu, gdy wjeżdżał do Rzymu, towarzyszyło dziesięć wielbłądów z głowami przyozdobionymi srebrnymi nićmi i garbami okrytymi tkaninami z aksamitu pokrytego złotem, służący prowadzący pięć koni tureckich, które gubiły złote podkowy, podobno celowo wcześniej źle przymocowane. Siodła koni wystrojone były diamentami, rubinami i turkusami, a wisienką na torcie był strój samego Ossolińskiego – biały altembasowy dołoman, zdobiony złotymi kwiatami, złota czapka z diamentami i złota szabla wysadzana najprzedniejszymi rubinami.

Jan Kazimierz, podobnie jak jego ojciec i brat zdecydowanie preferował modę obcą, choć to, że wszyscy go dzisiaj ściśle kojarzymy z francuskim wąsikiem, lwią peruką pełną ciemnych loków i wielkim koronkowym kołnierzem nie jest zasługą portrecistów z epoki, a kreacją Piotra Pawłowskiego w Potopie w reżyserii Jerzego Hoffmana. Filmy wszakże rządzą pamięcią zbiorową i dla większości ludzi urodzonych w poprzednim stuleciu ostatni z Wazów wyglądał tak, jak aktor grający tę postać. Jednak bywały chwile, gdy król, wzorem swoich poprzedników, musiał odziać żupan z delią i safianowe botki, nawet jeśli się sobie samemu w nich bardzo nie podobał.

Czy pamiętacie fragment „Małego Księcia” o tureckim astronomie? Na Międzynarodowym Kongresie Astrologów nikt nie chciał uwierzyć w jego odkrycie, bo ogłosił je ubrany w bardzo dziwne ubranie. Kiedy jednak turecki dyktator kazał, pod karą śmierci, zmienić swojemu ludowi ubiór na europejski, uczony ogłosił swoje odkrycie po raz drugi, tym razem w eleganckim fraku i dopiero wtedy cały świat mu uwierzył. Potęga stroju jest wielka. W odpowiednim ubiorze można ludzi do wielu rzeczy przekonać, namówić, zjednać ich sympatię, kupić zaufanie. Pomysł, by podeprzeć się strojem w politycznych kalkulacjach nie jest w świecie współczesnym pomysłem zarzuconym. Wystarczy przypomnieć niebieskie koszule polityków w kampaniach wyborczych, ich podwinięte rękawy podczas wizyt gospodarskich, czy skromne nawiązanie Jean-Bédel Bokassy (Cesarza Afryki Środkowej, 1976) do stroju cesarza Napoleona. Recept na dobre wrażenie jest całkiem sporo.

Źródła:

Ubiory w Polsce, Materiały sesji kostiumologii i tkaniny artystycznej, SHS, Warszawa, 1992,

O modach i strojach, Małgorzata Możdżyńska-Nawotka

Opublikowane przez sztukomodnie

Monika Przypkowska ukończyła historię sztuki na Uniwersytecie Warszawskim. Od 1996 roku współpracuje z Zamkiem Królewskim a także innymi instytucjami zajmującymi się edukacją artystyczną: MNW, Dziecięcą i Młodzieżową Akademią Artystyczną, Mazowieckim Uniwersytetem III Wieku, Ursynowskim Uniwersytetem III Wieku, Studiem Sztuki, Zespołem Szkół Poligraficznych. Zawodowo związana z modą także jako: redaktor, stylistka i producent sesji zdjęciowych w takich pismach jak: Avanti, Jestem, Claudia, Moda Top.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: