Strasznie zabawna Agata Słowak

Namierzyć język formalny, który precyzyjnie wyrazi ich wewnętrzne światy – oto na czym artyści potrafią strawić dużo czasu. To silna potrzeba wewnętrzna, która determinuje działanie wielu z nas także w sferze osobniczych pasji i wytwórczości nie-artystycznej. Ma to jeszcze sens opłacalny rynkowo, bo wizualne świadectwo niepowtarzalności, wpisane w dobrze pojętą ambicję świata sztuki, daje efekt ważny, jeśli nie najważniejszy: zainteresowanie kolekcjonerów i publicznych instytucji kultury. Jakkolwiek proces wyklucia formy bywa żmudny i frustrujący ważne jest, żeby artyści ten trud podejmowali. Zakończyć się on może bowiem jeszcze i tym, czego oniemiała doznałam niedawno w zderzeniu z pracami Agaty Słowak.

Agata Słowak, Summer 69‚, 2019, fot. Sztukomodnie

Jej twórczość to rzecz mocna i bezpardonowo wymusza na odbiorcy reakcję. Lewicujący o radykalnych poglądach i postulatach odnajdą się w niej bez problemu. Konserwatywni w wersji light przypną łatę pseudo-sztuki, w wersji hardcorowej zaatakują jako przejaw niestabilności emocjonalnej. A reszta? Bo przecież jest jakaś reszta. Żyjąc w silnie spolaryzowanym społeczeństwie popadliśmy w kompletne zapomnienie o grupie, która w dojrzałych demokracjach pozostaje języczkiem u wagi wszelkich mechanizmów społeczno-politycznych. To ci, którzy, nie skrępowani mentalnie, chętnie analizują dane i stronią od pogardliwych osądów dyktowanych przez guru skrajnych grup, z którymi się nie identyfikują. Zatem, nawet jeżeli macie poczucie nieprzystawalności waszego morale do radykalnej tej czy innej sztuki, warto przyłożyć się do zrozumienia jej celów i środków. To nie zobowiązuje do zmiany listy życiowych wytycznych, a tylko zaprasza do spojrzenia na problem z perspektywy drugiego człowieka.

Agata Słowak, Feministka – współczesna czarownica, 2019 – instalacja, fragment pracy dyplomowej artystki na wystawie Kto napisze historię łez. Artystki o prawach kobiet w Muzeum Sztuki Nowoczesnej, fot. Sztukomodnie

Pierwszy raz natknęłam się na prace Agaty Słowak na jej Instagramie, takie czasy. Przepuszczając pod palcem rzekę obrazów różnych jej figury natychmiast przykuły moją uwagę. Dlaczego? Mam skłonność do malarstwa przedstawiającego, staram się z tym czasem dyskutować i to z powodzeniem jak sądzę, ale figuracja to bez dwóch zdań moja bajka a Agata Słowak skupia się głównie na figurze ludzkiej i wszystko jest tu podporządkowane ciału. Po drugie, jako edukatorka długo tkwiłam w sztuce dawnej, a oglądając prace artystki trudno nie złapać się na lep skojarzenia ich tonacji z ciemnym sosem XIX-wiecznych cudownych akademickich grzmotów. Na koniec jest jeszcze i ten powód, że kompozycje Agaty Słowak to przygoda z własnymi zasobami wiedzy, gorącymi problemami dnia współczesnego i najodleglejszymi zakątkami własnej podświadomości.

moje ciało, mój ból, moja przyjemność

Jednym z najczęściej podnoszonych zarzutów kierowanych pod adresem współczesnych artystek, tyleż męczących, co absurdalnych, jest ten, że ciało kobiece w ich twórczości nie jest tak piękne, jak na obrazach starych mistrzów. O ironio, w tak sformułowanym pytaniu już czai się złośliwa ale poniekąd trafiająca w sedno odpowiedź, tamte akty malowali często starzy i na starość lubieżni mistrzowie.

Tycjan, Wenus z Urbino, 1534

Traktując jednak sprawę na poważnie. Po pierwsze, nie każdy z dawnych artystów ciało kobiece hołubił i fotoszopował jak się dziś wydaje. Uwielbiamy nagie piękności Tycjana, ale przecież nie mniej czcimy genialnego Rembrandta czy Rubensa, a jeśli przyjrzymy się ich damom – to kobiety z krwi i kości, obłe, ciężkie i cudownie konkretne. Oczywiście dla wielbiciela wyidealizowanych bezcielesnych istot rodem z botticellowskich kompozycji grubaski Rubensa nie przeważą szali zrozumienia dla aktów współczesnych, pod ręką mam zatem argument zdecydowanie lepiej trafiony.

Agata Słowak, Autoportret z pokrzywą, 2020, fot. Sztukomodnie

Kobiece ciało, nawet jeśli malowane dawniej przez mężczyznę nie łasego na kobiece wdzięki, adresowane było najczęściej do zamawiającego lub kupującego, którego akurat ten erotyczny, zmysłowy aspekt dzieła nęcił. Akt dawny zatem, podyktowany najbardziej oczywistymi względami popytu i podaży, wychodził naprzeciw oczekiwaniom męskiego heteroseksualnego kolekcjonera – i nie jest to zarzutem, a jedynie zwykłym stwierdzeniem faktu. Dostrzeżenie tych realiów pozwala precyzyjniej przeanalizować malarstwo współczesnych artystek, których twórczość podobnie jak Agaty Słowak przynależy do nurtu sztuki feministycznej. Podejmowany przez nie temat kobiecego ciała to podmiot sytuacji i nie mizdrzy się do tego/tej, który/która za obraz sypnie groszem. To ciało niesie szerokie spektrum znaczeń i symboli, które w sobie zawiera. Jest źródłem zmysłowej rozkoszy i bólu fizjologicznych procesów, podlega mechanizmom społecznym, czasem opresji, przemocy i poniżeniu. Dlatego Agata Słowak jak sama przyznaje masakruje je bo to, co się dzieje z tym ciałem to metafora – złych relacji w społeczeństwie, związkach, przede wszystkim złego stosunku do kobiet. Artystka kobiece – swoje – ciało przepracowuje z zupełnie innego punktu widzenia niż malarstwo dawne, nie lepszego, nie gorszego, tylko i aż subiektywnego. Z przedmiotu spreparowanego jedynie dla uciechy męskiego oka, staje się ono w jej twórczości podmiotem w pełni świadomym własnych traum i przyjemności. W najbardziej naturalny sposób nie jest wyrzucone poza ja kobiety, jest z nią tożsame. Spójrzmy z tej perspektywy na cykl aktów Agaty Słowak. Kobiece ciało rozsadza tu ramy obrazu pewną siebie tycjanowską pozą. Sypiąc sól do otwartej rany (Autoportret z solą w ranach, 2021), parząc okrutnie pokrzywą (Autoportret z pokrzywą, 2021), niewzruszone mówi, że większość z rzeczy, które bolą zaczyna się w naszej głowie, a uświadomienie sobie tego jest pierwszym stopniem przejęcia kontroli nad życiem.

siostrzeństwo magicznego kręgu

Temat wiedźm, sabatu, magii przewijał się przez całą historię malarstwa europejskiego, raz, na serio, jako ostrzeżenie i napomnienie przed kontaktami ze Złym, jak w malarstwie Pietera Bruegla Starszego, raz w duchu oświeceniowej krytyki plebejskich przesądów, podlanej zresztą autentyczną wśród arystokracji XVIII w. fascynacją ezoteryką, co widać w twórczości Francisco Goya (Sabat czarownic, 1798). Niewinnie oskarżane, torturowane, palone na dziesiątkach tysięcy europejskich stosów, które od XIV do XVIII wieku czarnym dymem spowiły niebo nie tylko nad starym kontynentem, ginęły pod każdym pretekstem. Za życie w odosobnieniu. Ale też za bycie bardzo towarzyską. Za wyzwoloną seksualność. Ale też za oziębłość. Za śmiałe wyrażanie poglądów. Ale też za milczenie. Za kuszącą młodość i urodę. Ale też za starość i szpetotę. Za nieobecność na mszy. Ale też za stawianie się na każdą mszę. (..). Szczególnie narażone były kobiety wyróżniające się silnym charakterem, interesujące się medycyną, znające się na roślinach, przygotowujące zdrowotne napary, leczące chorych, akuszerki, a także pomagające innym kobietom w przerywaniu ciąży. (Zofia Krawiec za książką Mony Chollet Czarownice. Niezwyciężona siła kobiet, link poniżej). Autorka przypomina dalej, że już feministki końca XIX w. , rozpoczynając proces odzyskiwania wzorców osobowych, przywoływać zaczęły na swoje sztandary ofiary inkwizycji i ortodoksyjnych sądów świeckich reprezentujących zarówno kościół katolicki, jak i protestanckie. Dla szeroko pojętego ruchu sufrażystek czarownice-siostry stały się, jako kobiety wyłamujące się z obowiązującego porządku, mocnym punktem odniesienia. Nie wszystkie odznaczały się inteligencją i błyskotliwością umysłu, jednak przez swoje odważne dążenia do niezależności stały się dla emancypantek archetypem.

Nic dziwnego zatem, że symbole i figury związane z ikonografią magii pojawiają się obficie w malarstwie współczesnych artystek zaangażowanych w walkę o prawa kobiet. Łatwo je odnaleźć także w obrazach Agaty Słowak. Jednym z nich jest Autoportret z balonikiem2020 r., który zabiera w skomplikowany świat czytelnych i enigmatycznych zarazem postaci i znaków. Potężna figura kozła anatomicznie przywołująca postać mężczyzny, z lubieżnie wyciągniętym językiem, obejmuje ramieniem stojącą obok nagą kobietę o rysach twarzy samej artystki. Kobieta ma obojętny, chłodny wyraz twarzy mimo, że jej głowę owija wąż, a na szyi zaciska się pętla sznura. Potężne, obłe cielsko gada widoczne także na pierwszym planie wyraźnie przecina kompozycję na dwie części. Tworzy domknięty krąg wokół głównych bohaterów sceny. Łączy ich, a może więzi? Na koniec wzrok przykuwa dziwacznie wydęty jakby ciężarny brzuch kobiety. Jego cienka jak pergamin skóra pękła z boku, krew leje się lepkim, gęstym strumieniem. Charakterystyczny gest dłoni kobiety – kojarzący się z symbolem diabła – to w istocie gest miłości i świadectwo niewinnie przelanej krwi ofiary. Wąż, grzech, chuć, zmysłowość, seksualność, motyw ofiary, która zresztą do roli ofiary wcale tutaj nie pozuje, wszystkie skojarzenia z motywami biblijnymi, nakazami i zakazami kierowanymi do wiernych należy brać pod rozwagę tym bardziej, że sama artystka podkreśla, że duży wpływ na jej twórczość ma konserwatywny dom rodzinny, z którego się wywodzi. Nie bez znaczenia jest i to, że jako dziecko praktykujących katolików świetnie poznała ikonografię religijną i stanowi ona jej naturalne zaplecze plastycznego języka, z którego swobodnie czerpie.

straszne i zabawne

Jednym z motywów, do którego Agata Słowak powraca bardzo często jest wspomniany już wcześniej wąż. Konotacje biblijne łączy z erotycznymi, tworząc szerokie pole do interpretacji i skojarzeń. W jej pracach wije się on złowieszczo, opina członki ludzkie, bywa nawet, że w członka sam potrafi się przemienić. Motywy z przepoczwarzającymi się przedmiotami mogą na pierwszy rzut oka wydać się pokłosiem surrealistycznych inspiracji, tymczasem trop jest daleko bardziej bliski tradycjonalistom, niż by się im zdawało, kiedy bowiem dokładnie przeanalizować obrazy artystki, skojarzenia niosą nas do samej Sykstyny.

W jednym z wywiadów Agata Słowak przyznała: lubię żonglować znanymi motywami, które mają już znaczenie, ale fajnie je podważyć. Często chcę, żeby obraz był straszny, ale jednocześnie zabawny. No i musicie przyznać – jest zabawnie, dowcipnie i jadowicie przewrotnie, kiedy noga kobiety z jej kompozycji przekształca się w wężowe cielsko oplatające spiralą pień drzewa wypisz wymaluj podobnie jak wężo-człowiecza postać z Księgi Rodzaju na malowidle samego Michała Anioła. A w ogóle, to które postaci Agaty Słowak kuszą, a które są kuszone? No i gdzie w jej obrazie jest determinujący życie niewieście mężczyzna? Nie ma go?! Nie ma! Hmmm… może warto by go zapytać jak się czuje, kiedy nowa wersja tej historii tak go bezpardonowo pomija? A potrafi pominąć jeszcze bardziej, bo w narracji alternatywnej w ogóle może nie być grzechu, ani wypędzenia, a miłosny ogród Ewy tym razem będzie kwitł po wieki (obraz poniżej po prawej Agata Słowak, Eve’s Lovers Garden, 2020).

Owszem, cytaty i zapożyczenia, które można odnaleźć w kompozycjach Agaty Słowak wydają się czasem rodzajem zabawy formalnej, gry, którą artystka prowadzi bardziej z sobą niż widzem. Idąc po deklarowanym przez nią szlaku błyskotliwego i złośliwego poczucia humoru, mam często wrażenie, że idę z lekka po omacku a jednak brnę z rozkoszą w swoje śmiałe skojarzenia. Dlatego nie mogę oprzeć się takim zestawieniom: Autoportret w zielonym bugatti przebojowej Tamary Łempickiej i obraz Agaty Słowak Summer 69′. Kobiety w czepkach kąpielowych w stylu retro opiekające nad ogniskiem zarumienione kiełbaski-penisy kontra powłóczyste spojrzenie uwodzicielskiej pewnej siebie biseksualnej automobilistki – piękne zagranie! Przypadek? Może, ale jaki cudowny.

Śmierć i dziewczyna 

Najzabawniejsze czy też najdrastyczniejsze motywy w obrazach młodej polskiej artystki nie wbiły mnie jednak w podłogę równie mocno jak jej praca dyplomowaktórą obroniła w 2019 r. na ASP w Warszawie. Miałam okazję oglądać jej część w Muzeum Sztuki Nowoczesnej na wystawie Kto napisze historię łezArtystki o prawach kobiet (26.11.2021 – 27.03.2022). Centrum pracy Jestem piękna, jestem wielką artystką, stanowi stary fotel ginekologiczny i postać nagiej szmacianej lalki-kobiety wielkości dorosłego człowieka. Z bliska widać, że jej szerokie rozstawienie nóg wymuszone jest nie badaniem a porodem, poronieniem raczej. Rozrzucone wokół siano podpowiada klimat pokątnej, piwnicznej skrobanki, a ułożone na podłodze kolejne lalki w ekspresyjnych pozach, z rozwichrzonymi czarnymi włosami ewokują nastrój magicznego rytuału. Instalacja wedle słów autorki jest ukłonem w kierunku współczesnych feministek, które patriarchalny dyskurs próbuje wykluczyć, niczym średniowieczne czarownice.

Agata Słowak, Feministka – współczesna czarownica, 2019 – instalacja, fragment pracy dyplomowej artystki na wystawie Kto napisze historię łez. Artystki o prawach kobiet w Muzeum Sztuki Nowoczesnej, fot. Sztukomodnie

Smutne że, u progu trzeciego tysiąclecia nawet tzw. kraje rozwinięte dalej nie potrafią ostatecznie rozbroić mitów związanych ze stereotypowym myśleniem o społecznych rolach kobiety. Idzie o tyle trudniej, że często nie tylko mężczyźni reprezentujący skrajnie maczystowski punkt widzenia pozostają jedynym źródłem problemu. Bywa niestety i tak, że w zamkniętym kręgu rodziny liberalna niegdyś matka przekształca się w konserwatywną treserkę własnej córki, odbiera jej wolność, kontroluje, szantażuje poczuciem winy, ściska gorsetem wskazówek, które zaciskają talię córki cierniowym bólem: szanuj się, dbaj o siebie, nie tyj, nie jedz, nie pij, to jest modne a to już nie, nie masz powodzenia, gdzie obrączka, a dzieci, bądź miła, bądź grzeczna, siedź cicho. Czyż nie o tym pisała Elfriede Jelinek w swoim cyklu pięciu scenicznych miniatur Śmierć i dziewczyna I-V. Dramaty księżniczek ? Jej bohaterki pozostają w patologicznych relacjach. Toksyczne matki same także są ofiarami. Działają zgodnie z paternalistycznym porządkiem i drastyczną autocenzurą, w której same zostały wyedukowane. Przekazują ją w tragicznej sztafecie pokoleń, a jedynym wyznacznikiem ich działań pozostaje nadal spełnianie męskich oczekiwań. Kobiece ciało w takim ujęciu staje się tworzywem. Na deskach teatralnych, kartach współczesnych powieści, czy też w przestrzeniach galeryjnych ulega przekształceniom, staje ofiarą, ale i oprawcą, bierze udział w wizjach, których nie powstydziliby się Memling, Bosch i Pieter Bruegel razem wzięci, ale tym razem nie jest w tych historiach bierne – a to jest diametralna różnica.

Agata Słowak, Obraz wielkanocny, 2019, fot. Sztukomodnie

Doprawdy nie wiem, co wykluje się z jaja balansującego na głowie baranka-zombie z Wielkanocnego obrazu Agaty Słowak. Wyciągnięta dłoń szkieletu skąpana w mleku tryskającym z kobiecych piersi, zwierzę chciwie chłepczące to mleko i coming out transpłciowej postaci wirują na obrazie domknięte w kręgu życia i śmierci. Straszne to i trochę zabawne jednocześnie, zapewne tak jak wykalkulowała to artystka. Nie wszystko w tych odwróconych bajkach-koszmarkach chwytam, nie wszystko rozumiem, ale widzę, że ta sztuka mówi o ważkich sprawach: fizjologii, seksualności i relacjach władzy. Agata Słowak tak po prostu i bez ogródek pokazuje i oswaja to, co trzymamy w domach, pod kluczem, za grubą zasłoną.

****************

pomocne linki:

Jestem w stanie z nimi żyć. Rozmowa z Agatą Słowak magazyn Szum

Kobieta falliczna. Rozmowa z Agatą Słowak magazyn Szum

Jesteśmy wnuczkami czarownic, których nie zdołaliście spalić magazyn Szum

nota biograficzna artystki w ramach wystawy Farba znaczy krew, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Wiedzmy w sztuce artykuł na portalu Niezła Sztuka

Opublikowane przez sztukomodnie

Monika Przypkowska ukończyła historię sztuki na Uniwersytecie Warszawskim. Od 1996 roku współpracuje z Zamkiem Królewskim a także innymi instytucjami zajmującymi się edukacją artystyczną: MNW, Dziecięcą i Młodzieżową Akademią Artystyczną, Mazowieckim Uniwersytetem III Wieku, Ursynowskim Uniwersytetem III Wieku, Studiem Sztuki, Zespołem Szkół Poligraficznych. Zawodowo związana z modą także jako: redaktor, stylistka i producent sesji zdjęciowych w takich pismach jak: Avanti, Jestem, Claudia, Moda Top.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: