Rak, znak i syreny. Monika Mamzeta i jej onkotryptyk

Monika Mamzeta (ur. 1972) tworzy obiekty, instalacje multimedialne, wideo i fotografie odnoszące się do tematu cielesności. Publikuje także teksty angażujące się w feministyczną debatę, dekonstruujące tradycyjne kody kulturowe. W pamięci szerszej publiczności zapisała się pracą “blizna po matce” prezentowaną na wielkoformatowych bilbordach reklamowych AMS na przełomie 2000 i 2001 roku. Jej najnowsze prace, które zaprezentowała w warszawskiej Fundacji Alina (Change of life, 17.11.2023 – 14.01.2024), odnoszą się do trudnego i wciąż nie oswojonego w sferze społecznej i publicznej, tematu jakim jest choroba onkologiczna.

Rak, znak i syreny. Monika Mamzeta i jej onkotryptyk, audycja z 22.01.2024


Monika Mamzeta Change of life wystawa indywidualna w Fundacji Alina, 17.11.2023 – 14.01.2024,

opieka kuratorska: Agnieszka Wach, koordynacja: Dorota van Vugt, Błażej Worsztynowicz

na okładce: Monika Mamzeta w kadrze z jej pracy wideo „Change of Life”, 2023, fot. dzięki uprzejmości artystki

Sztukomodnie w Radio z Qlturą– tematami mojej autorskie audycji są nieoczywiste związki sztuki dawnej i współczesnej. Często powracającymi motywami są feministyczny punkt widzenia oraz niekonwencjonalnie ujęty temat mody, poruszane także w spotkaniach z ciekawymi gośćmi ze świata sztuki.

Ciało ujarzmione, ciało wyzwolone. Nowosielski i inni

Zapraszam na mój wykład online nagrany w związku z wystawą Sztuka widzenia. Nowosielski i inni

Ciało ujarzmione, ciało wyzwolone

Wystawa została otwarta w Zamku Królewskim w Warszawie (5 grudnia 2023 r. – 3 marca 2024 r.) Współorganizatorem wystawy jest Mazowieckie Centrum Sztuki Współczesnej „Elektrownia” w Radomiu.

kuratorzy wystawy: Monika Przypkowska i Paweł Witkowski

komisarz wystawy: Paweł Martosz

projekt scenografii, identyfikacja wizualna ONTO Studio


Memento mori i memento happy. Przedstawienia szkieletu

Zapis wykładu online z 16.01.2024 > Memento mori i memento happy. Przedstawienia szkieletu

Wykład dla Służewskiego Domu Kultury z cyklu Od stóp do głów

W 2012 roku tureccy archeolodzy odkryli liczącą ponad 2400 lat zaskakująca mozaikę. Przedstawia ona leżący w nonszalanckiej pozie szkielet, z filiżanką, butelką wina i bochenkiem chleba tuż obok. Otaczający go napis „Bądź wesoły, ciesz się życiem” nie pozostawia wątpliwości o jego zaskakująco radosnym nastroju. Wizerunek starożytnego „wyluzowanego” szkieletu niech będzie zachętą do kolejnego spotkania z cyklu „Od stóp do głów”. Będzie to okazja do przyjrzenia się wizerunkom czaszek i szkieletów w sztuce od czasów najdawniejszych do współczesności.

Następne spotkanie z cyklu 13.02.2024 godz. 18 , Wszystkie oblicza skóry.  Wstęp wolny.

O cyklu:
Większość europejskich religii i filozofii starało się za wszelką cenę oderwać myśl człowieka od jego ciała. Przekonanie, że jest ono inspiracją i narzędziem grzechu skazywało w kolejnych epokach różne jego części na swoisty ostracyzm czy też drastyczne praktyki modowe. Ukrywane i cenzurowane było jednak mimo wszystko najbardziej niepodważalnym dowodem ludzkiego istnienia. Zbliżający się technologiczny przełom, gdy – jak wieszczą futurolodzy – jaźń po śmierci ciała przenosić się będzie w sferę cyfrowego bytu, niech będzie zachętą, by na chwilę przed spełnieniem tej wizji przyjrzeć się z czułością ludzkim stopom, sercom czy twarzom. Ubrane w znaczenia i narracje są bohaterami sztuki dawnej i współczesnej i wiele nam o nas samych mówią.

zapis opublikowany na FB Służewskiego Domu Kultury > Memento mori i memento happy. Przedstawienia szkieletu

Arkadia w MNW –rozmowa z kuratorką wystawy

Sztuka „grzeczna” obok „mniej grzecznej”, od wczesnego renesansu do współczesności: obrazy, rzeźby, rysunki, fotografie, ceramika i kostiumy. “Arkadia” w warszawskim Muzeum Narodowym to powrót do marzenia o przestrzeni idealnej poprzez kojącą estetycznie sztukę dawną ale też zimny prysznic sztuki współczesnej ostrzegajacej przed ekokatastrofą. O micie Arkadii dawniej i dzisiaj w rozmowie z kuratorką wystawy dr hab. Agnieszka Rosales Rodríguez.

Arkadia w MNW – rozmowa z kuratorką wystawy, audycja z 25.12.2023


Arkadia, Muzeum Narodowe w Warszawie, 17 listopada 2023 – 17 marca 2024, kuratorzy wystawy: dr hab. Agnieszka Rosales Rodríguez (Muzeum Narodowe w Warszawie) i prof. Antoni Ziemba (Uniwersytet Warszawski).

Na okładce: Karol Radziszewski, Popołudnie fauna, 2022, fot. Sztukomodnie

Zdjęcie wykonane podczas wernisażu wystawy, od prawej kuratorka wystawy dr hab. Agnieszka Rosales Rodríguez, fot. Roman Rutecki

Sztukomodnie w Radio z Qlturą– tematami mojej autorskie audycji są nieoczywiste związki sztuki dawnej i współczesnej. Często powracającymi motywami są feministyczny punkt widzenia oraz niekonwencjonalnie ujęty temat mody, poruszane także w spotkaniach z ciekawymi gośćmi ze świata sztuki.

Od figi do victorii. O czym mówią dłonie?

Zapis wykładu online z 12.12.2023 > Od figi do victorii. O czym mówią dłonie?

Wykład dla Służewskiego Domu Kultury z cyklu Od stóp do głów

Uścisk rąk jest dziś dość powszechnie przyjętym sposobem powitania, psychologicznie tak istotnym w naszej kulturze, że nawet ostatnia pandemia nie wykreśliła go z ludzkich zachowań. Dzieła sztuki dowodzą, że jako pozdrowienie towarzyskie znano go już w antycznych czasach. Podobnie używane były wówczas gesty i ustawienia palców obraźliwe czy też nieprzyzwoite. Niektóre z nich taktowano nawet jako przynoszące szczęście zabiegi magiczne.

W następnych wiekach motyw dłoni w sztuce raz dyscyplinował wiernych potęgą sprawczej Manus Dei, to znów przynudzał akademicko-retorycznym gestem „mówiącej dłoni”. Sięgają po niego także współcześni twórcy wykorzystując popkulturową dosadność, a czasem wulgarność przekazu.

Czy jednak, prócz staroświeckiej figi i erotycznych konotacji środkowego palca, zawsze dobrze rozumiemy o czym mówią do nas wyzierający z obrazów i rzeźby owi cisi bohaterowie drugiego planu?

Następne spotkanie z cyklu 16.01.2024 godz. 18, Memento mori i memento happy. Przedstawienia szkieletu. Wstęp wolny.

 O cyklu:
Większość europejskich religii i filozofii starało się za wszelką cenę oderwać myśl człowieka od jego ciała. Przekonanie, że jest ono inspiracją i narzędziem grzechu skazywało w kolejnych epokach różne jego części na swoisty ostracyzm czy też drastyczne praktyki modowe. Ukrywane i cenzurowane było jednak mimo wszystko najbardziej niepodważalnym dowodem ludzkiego istnienia. Zbliżający się technologiczny przełom, gdy – jak wieszczą futurolodzy – jaźń po śmierci ciała przenosić się będzie w sferę cyfrowego bytu, niech będzie zachętą, by na chwilę przed spełnieniem tej wizji przyjrzeć się z czułością ludzkim stopom, sercom czy twarzom. Ubrane w znaczenia i narracje są bohaterami sztuki dawnej i współczesnej i wiele nam o nas samych mówią.

zapis opublikowany na FB Służewskiego Domu Kultury > Od figi do victorii. O czym mówią dłonie?

Po nitce do serca. Od Chiharu Shioty do Banksy’ego

Zapis wykładu online z 21.11.2023 > Po nitce do serca. Od Chiharu Shioty do Banksy’ego

Wykład dla Służewskiego Domu Kultury z cyklu Od stóp do głów

Serce od wieków uchodzi za lokum naszych najskrytszych uczuć i emocji. W starożytności bywało przeszyte strzałą dowcipnego amora, a w średniowiecznych Pietach strzałą cierpienia. Dzisiaj, zjadane przez konsumpcjonistyczną popkulturę bywa najczęściej wyeksploatowanym do granic możliwości walentynkowo-różowym gadżetem.

Mimo to, sztuka współczesna próbuje wizerunek serca przechwycić dla siebie, ukazując je stricte jako biologiczny organ lub metaforę zmysłowych uniesień. Połączone niezliczoną liczbą niteczek krwioobiegu z każdą najmniejszą nawet komórką ludzkiego ciała pozostaje zaskakująco pojemnym nośnikiem narracji o człowieku.

Następne spotkanie z cyklu 12.12.2023 godz. 18 , Od figi do victorii. O czym mówią dłonie?  Wstęp wolny.

O cyklu:
Większość europejskich religii i filozofii starało się za wszelką cenę oderwać myśl człowieka od jego ciała. Przekonanie, że jest ono inspiracją i narzędziem grzechu skazywało w kolejnych epokach różne jego części na swoisty ostracyzm czy też drastyczne praktyki modowe. Ukrywane i cenzurowane było jednak mimo wszystko najbardziej niepodważalnym dowodem ludzkiego istnienia. Zbliżający się technologiczny przełom, gdy – jak wieszczą futurolodzy – jaźń po śmierci ciała przenosić się będzie w sferę cyfrowego bytu, niech będzie zachętą, by na chwilę przed spełnieniem tej wizji przyjrzeć się z czułością ludzkim stopom, sercom czy twarzom. Ubrane w znaczenia i narracje są bohaterami sztuki dawnej i współczesnej i wiele nam o nas samych mówią.

zapis opublikowany na FB Służewskiego Domu Kultury >  Po nitce do serca. Od Chiharu Shioty do Banksy’ego

Zombie figuracje 

Wejście na ekrany kin w 1968 r. filmu Noc żywych trupów rozpoczęło triumfalny marsz krwiożerczych zombie w popkulturze i sztuce. Ich dwuznaczna ludzka i nie-ludzka „materia przejściowa” bywa od tamtej pory pojemną metaforą problemów społecznych, jak kwestia rasowa, neoliberalizm, konsumpcjonizm, choroby a w perspektywie politycznej odczytywana także jako lęk przed radykalnymi przewrotami o globalnym zasięgu. Fantazmat powrotu żywego trupa, zgodnie z freudowską koncepcją niesamowitości, w jednych budzi zaledwie dreszcz wstrętu i obrzydzenia, w innych lęk przed nieznanym w (ob)scenicznym fizjologicznym przebraniu. Makabryczna cielesność zombie-kościotrupów bywała i bywa jednak zaskakująco użyteczna. Czerpały z niej wanitatywne tańce śmierci, surrealizm mieszał z psychoanalitycznym libido i popędem śmierci a współczesna humanistyka „nieumarłych” osadza afirmatywnie w roli podmiotu wymykającego się z ram binarnych schematów i wszelkich opresyjnych klasyfikacji. Do której z tych kategorii wpisać Zombie-Reytana?

Obraz Wojciecha Pietrasza Chyba po moim trupie!  (2022 r.) kapiący farbą, ekspresją i poczuciem humoru wprowadza odbiorcę w pewien stan zakłopotania. Artystyczna praktyka zawłaszczenia i zniekształcania wpisuje malarza w nurt współczesnej sztuki zmęczonej rzeczywistością zdumiewa jednak wzięcie na warsztat pomnikowo-polskiego herosa. Czy to parodia? Jeśli tak to kogo? Matejki czy Reytana, podręcznikowej historii czy podręcznikowej sztuki?  Dysonans poznawczy i ewentualny dyskomfort w odbiorze działać tu jednak mogą na korzyść oto teatralna ekspresja matejkowskiej wizji po dekadach muzealnej ciszy doczekała się właśnie równie ekshibicjonistycznego interlokutora.

Jan Matejko, Rejtan – Upadek Polski, 1866

Pokaz obrazu Wojciecha Pietrasza Chyba po moim trupie! , sala matejkowska, Zamek Królewski w Warszawie w dniach  25-29 października 2023 r.


Tekst do wydarzenia Wojciech Pietrasz & Jan Matejko. Zombie figuracje z cyklu Klucz w Zamku, który prowadzę w Zamku Królewskim w Warszawie / 25.1ombie.2023

Klucz w Zamku – mój autorski cykl spotkań na żywo z polskimi artystkami i artystami w przestrzeni ekspozycyjnej Zamku Królewskiego w Warszawie. Podczas wydarzenia dzieło sztuki współczesnej, zestawiane jest z wybranym obiektem z kolekcji muzealnej, wchodzi z nią w ciekawy i intrygujący dialog, ujawniając nieoczywiste na pierwszy rzut oka związki, inspiracje, zapożyczenia z epok minionych. To propozycja dla miłośników sztuki współczesnej, ale i tej dawnej, bo kluczem do zrozumienia „dzisiaj” jest „wczoraj”, także w sztuce. WSTĘP WOLNY. Wejście na wydarzenie Bramą Senatorską od strony Pałacu Ślubów (plac Zamkowy 6). 

Więcej informacji o cyklu > na stronie internetowej Zamku.

Źródło zdjęć > Edukacja w Zamku Królewskim w Warszawie

Okładka: zdjęcie wykonane podczas mojej wizyty w pracowni artysty, Kraków, 4.03.2023, fot. Jan Przypkowski

W cieniu figowego listka

Zapis wykładu online z 10.10.2023 > W cieniu figowego listka

Wykład dla Służewskiego Domu Kultury z cyklu Od stóp do głów


W 1857 r. Wielki Książę Toskanii ofiarował królowej Wiktorii masywny odlew rzeźby „Dawida” Michała Anioła. Nagość renesansowego posągu wstrząsnęła władczynią, zamówiono więc gipsowy listek figowy, którym „uzupełniono” rzeźbę, by przy następnej wizycie nie narażać jej na podobnie silne emocje. Intymne części ciała – do niedawna jedyne wyznaczniki definiujące płeć biologiczną człowieka – wciąż pozostają zapalnikiem wyobraźni i przedmiotem zainteresowania zarówno tworzących dzieła sztuki, jak i jej odbiorców. Przez środowiska konserwatywne wiązane przede wszystkim z prokreacją, przez osoby liberalne – ze zmysłową przyjemnością, podlegały przez wieki publicznemu ostracyzmowi, by wreszcie wybić się na niepodległość w sztuce współczesnej otwarcie podejmującej wątki seksualności. Niegdysiejsi bohaterowie rubasznych ludycznych przyśpiewek i ocierających się o pornografię dzieł sztuki zamkniętych w najbardziej strzeżonych częściach kunstkamer są teraz także opowieścią o mechanizmach władzy, pięknie biologii i magicznej metafizyce, które wypełniają ludzi tworząc jedność z ich naturalnymi popędami.

Następne spotkanie z cyklu 21.11.2023 godz. 18 Po nitce do serca. Od Chiharu Shioty do Banksy’ego, wstęp wolny.

O cyklu:
Większość europejskich religii i filozofii starało się za wszelką cenę oderwać myśl człowieka od jego ciała. Przekonanie, że jest ono inspiracją i narzędziem grzechu skazywało w kolejnych epokach różne jego części na swoisty ostracyzm czy też drastyczne praktyki modowe. Ukrywane i cenzurowane było jednak mimo wszystko najbardziej niepodważalnym dowodem ludzkiego istnienia. Zbliżający się technologiczny przełom, gdy – jak wieszczą futurolodzy – jaźń po śmierci ciała przenosić się będzie w sferę cyfrowego bytu, niech będzie zachętą, by na chwilę przed spełnieniem tej wizji przyjrzeć się z czułością ludzkim stopom, sercom czy twarzom. Ubrane w znaczenia i narracje są bohaterami sztuki dawnej i współczesnej i wiele nam o nas samych mówią.

zapis opublikowany na FB Służewskiego Domu Kultury >  W cieniu figowego listka (wiek: 18+)

Dom, skóra, ubranie

O domu, który daje nam ciepło i schronienie, czuwa nad nami ale jest też punktem wyjścia do rozmowy o kryzysie bezdomności we współczesnym świecie. O domu analizowanym jako skóra człowieka, jego ubranie i którego plany architektoniczne w zaskakujący sposób przenieść można w sferę sztuki abstrakcyjnego znaku. Monika Przypkowska w rozmowie z artystką Agnieszką Rożnowską i kuratorką wystawy Inés R. Artolą na wystawie Dom, skóra, ubranie w siedzibie Fundacji Dom Holenderski

Dom, skóra, ubranie , audycja z 25.09.2023

Od lewej Monika Przypkowska (Sztukomodnie), Agnieszka Rożnowska, Ines Artola na wystawie „Dom, skóra, ubranie”, Dom Holenderski, 25.09.2023

Sztukomodnie w Radio z Qlturą– tematami mojej autorskie audycji są nieoczywiste związki sztuki dawnej i współczesnej. Często powracającymi motywami są feministyczny punkt widzenia oraz niekonwencjonalnie ujęty temat mody, poruszane także w spotkaniach z ciekawymi gośćmi ze świata sztuki.

Ciało „Przebudzonych”

Konsumowana w paryskim Luwrze przez miliony turystów rocznie Mona Lisa Wenus z Milo koedukacyjnego odbiorcę masowego od dekad kołyszą w błogim przeświadczeniu, że XV-wieczne ciało śladem antycznego utoczone zostało z idealnie zbalansowanego konglomeratu dostojności i piękna. Ze szkolnych ław wynosimy dość sztampową regułkę, że humanistyczne zacięcie renesansu postawiło człowieka w swoim epicentrum, a odrodzenie sztuki portretowej jest tego najtwardszym dowodem. Jak dokładniej jednak ludzka cielesność przez antycznych była postrzegana i czy rzeczywiście muzealne ekspozycje starożytności, usiane dziesiątkami zgrabnych nagusów są odbiciem bezpruderyjności Greków i Rzymian? Cienki płaszcz podręcznikowej wiedzy wzbogacić zawsze warto dodatkową wiedzą, a trwająca jeszcze do połowy października zamkowa wystawa Przebudzeni daje właśnie świetną okazję, by na boku jej głównej narracji dojrzeć jeszcze i tę poboczną, o różnych rodzajach antycznego ciała i jego późniejszej recepcji.

ciało kolosalne

Widok jednej z sal wystawy Przebudzeni
Ruiny antyku i narodziny włoskiego renesansu. Po lewej stronie gipsowy odlew dłoni i kuli fragmentu Kolosa Konstatyna, XIX w.

Widok kapitolińskich szczątków Konstantyna wprawia i dzisiaj niejednego w zdziwienie. Speszeni nadnaturalną skalą pomnikowej przeszłości mierzymy dłoń w dłoń i stopę w stopę z cesarskim wizerunkiem, rekonstruując w myśli i z podziwem proporcje kolosa, którego wielkość miała znaczenie. Źródeł tego antycznego monumentalizmu najlepiej szukać w państwie faraonów. Posągi Ramzesa II z Abu Simbel, jako inkarnacje królewskiego ducha, w idealnych proporcjach mieszały dawkę prestiżu i potęgi. Akrolitowy Konstantyn, podobnie jak wcześniejszy rzymski 35 metrowy Neron w roli Heliosa wiele mówią o ówczesnych ludziach władzy.

Gargantuiczna skala w politycznej propagandzie, która mocno zamieszała w głowach rzymskich imperatorów nie powróciła z pierwszą amatorsko-renesansową archeologią. Dostojnicy włoskich republik, europejskich królestw i księstewek chętnie powielali w XV wieku i później swoje ciała w powtórkach antycznych posągów konnych (Pomnik Gatamelatty) i kolumnowych (kolumna Zygmunta III Wazy), wobec wielkiej skali trzymali jednak zdroworozsądkowy dystans, a historie obalonej kilka dekad temu serii „leninów i stalinów” pokazują, że czynili dość roztropnie.

Pomiejszona brązowa replika antycznego posągu Marka Aurelisza na koniu, ok. 1528

ciało heroiczne

W lśniących olejkiem bicepsach strongmanów i toczonych bronzerem mięśniach współczesnych kulturystów odbija się wciąż żywa fascynacja potęgą herkulesowego ciała. Mityczny syn Zeusa z nieprawego łoża, przedstawiany przez antycznych jako mężczyzna w sile wieku i z bujną brodą, bywał w ich sztuce także rozkosznym brzdącem czy gładkolicym młodzieńcem, w nowożytności zyskał jednak przede wszystkim aparycję mocarnego belwederskiego torsu.

Gipsowy odlew Torsu Belwederskiego znajdującego się w Muzeach Watykańskich, oryginał z I w. p.n.e. 

Ta bezgłowa, pozbawiona kończyn rzeźba, w zasadzie destrukt, mimo licznych ubytków fascynowała wielu gigantów renesansu, a w tym i samego Michała Anioła. Twardy i kruchy jednocześnie marmur zamyka w sobie opowieść o podwójnej naturze herosa. Boska perfekcja muskulatury gra tu pierwsze skrzypce, ale czy to jedyna wybrzmiewająca melodia? A jeśli moment, w którym podpatrujemy mitycznego bohatera, jest chwilą jego zadumy? Siłacz właśnie przysiadł. Chce się odwrócić? Może jest na rozstajach, może to chwila rozterki, którą opisywali antyczni? Herkulesowe zawieszenie pomiędzy Cnotą a Występkiem, bogiem, a człowiekiem trzeba przynać porusza i dzisiaj.

ciało atletyczne

Kiedy Greczynki z zacnych domów siedzieć musiały grzecznie pod kluczem, a biedniejsze pracowały przy zwierzętach lub w polu, młodzi bogaci Grecy uprawiali… gimnastykę. Odwaga, aktywność, zdrowa rywalizacja były tu głównym celem, atletyczne ciało efektem nieco ubocznym, lecz niezwykle przydatnym. W przestrzeni publicznej komunikowało wszem i wobec, że właściciel takiej sylwetki ma czas na sporty, bo nie musi zarabiać fizyczną pracą na życie.

Diadumenos, rzymski rzeźbiarz wg. Polikleta, II -III w.

Młodzieńcy trenowani byli przez zastępy swoich ojców, nauczycieli i mentorów w nakazie pełnej kontroli i panowania nad sobą. Ćwiczony od najmłodszych lat rygor hierarchicznej konstrukcji patriarchalnej odbił się poniekąd w matematycznym drylu kanonów wizerunku ludzkiego ciała. W rzeźbie wedle Polikleta stopa miała równać się 1/6 ciała, głowa – 1/8, dłoń 1/10. Zasada modułu – wytwarzająca „idealną” sztukę i model jedynie słusznej i akceptowalnej formuły porządku życia społecznego – jeszcze długo po antyku ciągnęły swoje narracje, ostrym klinem wbił się tu jedynie weryzm rzeźbiarskich rzymskich portretów, powracający kolejnymi przypływami „w” i „po” renesansie.

Andrrea del Verrocchio, Popiersie Francesca Sasettiego, 1465

ciało nieheteronormatywne

Chłodny nieco artystycznie przepis Polikleta uwodzicielsko rozwinął chwilę później PraksytelesWysmukłe, w esowatą linię skręcone postaci jego pięknych bogów żyją sobie niespiesznie, głównie odpoczywają. Ich kamienne ciała miękkie i delikatne, na skraju wieku męsko-chłopięcego przykuwają uwagę oczywistą dzisiaj niebinarnością. Wbrew pozorom jednak antyk nigdy nie był oficjalnie otwarty na queerowość. Zgodnie z ówczesną wykładnią moralności Greków młodzieniec – a więc przyszły wolny obywatel – nie mógł zostać przedmiotem dominacji i rozkoszy innego.

Torso Sassi, fragment rzeźby w typie Apollo Sauroktonos, 2. poł. I w. n.e.

Obsesja związana z aktem penetracji jako momentem utraty męskiej energii kazał ambiwalentnie podchodzić antycznym także do mitu Hermafrodyty. Jej/jego postać, łącząca pierwiastek męski i żeński chętnie była przedstawiana w ówczesnej sztuce, rodząc efekt przyjemności i zaskoczenia u odbiorcy. W prawdziwym jednak życiu (od 209 r. p.n.e. do 90 r. p.n.e.) osoby androgyniczne w starożytnej Grecji po wykryciu często po prostu zabijano.

Barry X Ball, bozzetto rzeźby amerykańskiego artysty z 2008 r. nawiązującego do Śpiącego Hermafrodyty Borghese (II w. p.n.e. i XVII w.)

ciało kobiece?

Odkryte krągłe piersi Hermafrodyty to jedynie przedsmak mnóstwa typów przedstawień muz, nimf i bogiń jeszcze hojniej prezentujących w antycznych rzeźbach intymne wdzięki. Skromność praksytelesowskich Wenus osłaniających swoją nagość, tych, które zdejmują sandał, czy tulą ciało dziecięcego Erosa to nie jest jednak opowieść o ludzkim pięknie. Perfekcyjna cielesność kobiecych sylwetek wydana męskiemu oku na pożarcie była nade wszystko atrybutem bogiń, a nie cechą sportretowanej konkretnej kobiety. Nawet jeśli do tej czy innej wersji olimpijskiej piękności pozowała wykształcona grecka hetera, rzeźba funkcjonowała nie jako wizerunek zwykłej ziemanki lecz niedościgły blask bytu wyższego. Pech i zgroza, że idea męskim okiem kształtowana i dla męskiego oka szykowana tak skutecznie wkręciła drugą połowę ludzkości w oceany niepotrzebnych kopmpleksów.

Wizerunki bogów i ludzi, idealizowane i nieupiększone, mnogość schematów, celów, propagandy – cielesność antyku wyziera na Przebudzonych z każdej strony. Kontekst jego renesansowo pobudzonych kontynuatorów podbija tu jeszcze starożytną różnorodność zatem… wpaść na wystawę warto. Nie trzeba wcale obu epok oglądać na klęczkach ale można w nieoczywisty sposób w obu się zagłębić.


Przebudzeni. Ruiny antyku i narodziny włoskiego renesansu, 18 lipca–15 października 2023, Zamek Królewski w Warszawie