Czas jest najprostszą rzeczą

Ich spojrzenia wydają się przenikać obserwatora i sięgać znacznie dalej. Przytulone stoją na peronie kolejowym owiane wiatrem sprzed ponad wieku. To niezwykłe spotkanie tchnie bliską relacją, ciepłem, trochę zadumą. Jedna wie już wszystko, druga jeszcze jest w drodze. Obie spotykam na nowo otwartej wystawie w Muzeum im. Przypkowskich w Jędrzejowie.

Wszystko zaczęło się od pomysłu, by właśnie to muzeum uczynić miejscem rezydencji dla grupy polskich artystek i artystów a efekty ich pobytu przedstawić w cyklu kolejnych wystaw prac i artefaktów stworzonych pod wpływem inspiracji miejscem, jego historią, zbiorami i ludźmi, którzy ten przybytek stworzyli i tworzą. Jest to muzeum wyjątkowe na mapie polskich instytucji i niepowtarzalne. Swoista kapsuła czasu, w której przyjrzeć się można dziejom konkretnej rodziny niezwyczajnej i zwyczajnej jednocześnie. Poprzez wnętrza wypełnione meblami z minionych epok, intymnymi utensyliami domowymi, biblioteczne zbiory pełne białych kruków, kolekcję zegarów słonecznych i artystycznych zdjęć z pionierskich czasów fotografii, sięgnąć można tu w głąb przeszłości rodu herbu Radwan, ale też miasta, w którym muzeum się znajduje, regionu, a nawet całego kraju.

Muzeum im. Przypkowskich w Jędrzejowie

Kosmiczny przypadek sprawił, że w pewnym jędrzejowskim domu poprzecinały się szlaki nazwisk z kart wielkiej i nieco mniejszej historii (Kopernik, Piłsudski, Broniewski) stwarzając czasoprzestrzenną mapę ciał-planet, dla której punktem centralnym stało się mieszkanie powiatowego lekarza i astronoma-amatora Feliksa Przypkowskiego. Artystom zaproszonym przez obecnego dyrektora muzeum Jana Przypkowskiego, Dorocie Kozieradzkiej i Michałowi Szuszkiewiczowi setki przejrzanych na miejscu eksponatów, dokumentów, wizerunków postaci ludzkich i nie-ludzkich udało się ująć w przejmującą, głęboką, wielowymiarową a co najważniejsze zaskakująco spójną z tutejszym muzeum meta-narrację, którą zaprezentowali na otwartej właśnie wystawie w Jędrzejowie.

Twórcy wystawy, od lewej: Michał Szuszkiewicz, Matylda Prus, Stach Szabłowski, Dorota Kozieradzka oraz dyrektor muzeum w Jędrzejowie Jan Przypkowski na wernisażu wystawy, 8.04.2022

Jej nadrzędnymi ideami są Kosmos, czas i Słońce – to ostatnie jako „wehikuł czasu” – pozwalający na dołączenie współczesnych postaci do dawnych zdjęć oraz jako punkt, wokół, którego wszystko jest zogniskowane. Stąd, obok współczesnych prac obojga artystów pojawiają się na wystawie, wybrane przez nich z jędrzejowskich zbiorów, zabytkowe ryciny odnoszące się do Kosmosu, Słońca i biegu Ziemi wokół niego, jak również zegary słoneczne, podkreślające upływ czasu.

Dorota Kozieradzka, Konstelacja, zdjęcie z cyklu Cały czas wokół mnie, 2022 na wystawie Czas jest najprostszą rzeczą

W pracach Doroty Kozieradzkiej wątek stałej ekspozycji spleciony został z jej własnym jędrzejowskim tropem rodzinnym, o którego złożoności przed podjęciem współpracy z muzeum i zespołem kuratorskim sama nie była w pełni świadoma. Wzorem przenikających się na muzealnych ścianach wizerunków kolejnych pokoleń Przypkowskich artystka zbudowała własną architekturę czasu. W minimalistycznej scenografii pawilonu wystawowego na czarno-białych fotografiach pojawia się u boku uśmiechniętej dziewczynki, która stanie się później jej mamą, z naburmuszoną miną podlotka kroczy tuż przed swoim nastoletnim ojcem, jako dziecko zasiada do zabawy ze swoją babcią, córką i synem a na peronie kolejowym czule przytula do policzka młodej prababci (okładka felietonu).

Dorota Kozieradzka, Konstelacja (fragment), z cyklu Cały czas wokół mnie, 2022 na wystawie Czas jest najprostszą rzeczą

Ten z pozoru prosty technicznie zabieg nabiera tutaj uniwersalnego, wręcz kosmicznego wymiaru. Połączone w jedno zdjęcia z różnych kalendarzowych czasów są w istocie wyborem artystki, skrupulatnie dobierającej składowe na podstawie czasu słońca, w którym zostały wykonane. Cienie i blaski tańczące na twarzach uczestników tych niemożliwych spotkań są zawsze tym samym momentem dnia: poranka południa lub przedwieczora. Czas linearny, który bezlitośnie oddziela nas od bliskich przeszłych i przyszłych, został w tych pracach domknięty w krąg metafizyczny. Jest w tym myślenie magiczne, ezoteryka a może nawet ślad alchemicznych wątków z kalendarzy astrologicznych wydawanych przez jednego z antenatów Przypkowskich w XVIII wieku.

Na górze: Scenographia systematis Copernicani, reprint wg: Andreas Cellarius Palatinus, Harmonia macrocosmica seu atlas uniwersalis et novus totius universi creati cosmographiam, Amsterdam 1661, obiekt z Muzeum im. Przypkowskich w Jędrzejowie. Na dole: Dorota Kozieradzka, Zabawa z babcią, zdjęcie z cyklu Cały czas wokół mnie, 2022.

Jest to także nawiązanie do tkwiącej korzeniami w starożytności figury czasu cyklicznego, w którym wszystko, jak pory dnia i roku, zawsze powraca. W tym kontekście czytelnym staje się zabytkowy emblemat Słońca umieszczony w centralnym punkcie instalacji witającej wchodzących na wystawę. Na czarnym tle wyraźnie odcinają się tu zdjęcia członków rodziny artystki tworzące rodzaj gwiezdnej konstelacji. A ponieważ – czas w perspektywie filozoficznej jest (…) wytworem  świadomości żywej istoty, która przeżywa czas za pośrednictwem pamięci, historii, a także doświadczeń zmysłowych (tekst kuratorski) – w fotograficznym cyklu Kozieradzkiej Cały czas wokół mnie (2022), który w Jędrzejowie oglądamy punktem centralnym jest ona sama. To artystka pozostaje tu gwiazdą, wokół której poruszają się pokolenia minione i przyszłe wzajemnie przenikając swoje trajektorie bytu.

Fragment Konstelacji Doroty Kozieradzkiej z żelaznym symbolem Słońca i Księżyca, obiekt z Muzeum im. Przypkowskich w Jędrzejowie.
Zdjęcie po lewej: Na peronie ukazujące prababcię artystki i ja samą.

Ta perspektywa jednostki poprzez mocny ładunek emocjonalny w kulminacyjnym momencie wystawy przesuwa się w perspektywę uniwersalną. Nagraną przez Dorotę Kozieradzką historię listu, który jej pradziadek wyrzucił z pociągu wiozącego go do obozu koncentracyjnego w Dachau, wysłuchać można siedząc na krześle stojącym w nieprzypadkowym miejscu.

Stąd wzrokiem ogarniamy z jednej strony obiekt ready-made – umieszczoną w szklanej gablocie starą skrzynkę, pokrytą oryginalną, grubą warstwą kurzu z ukrytym w środku pociągiem-zabawką, z drugiej strony zaglądamy do fotograficznych kuwet z zanurzonymi w „cieczy” obrazami Michała Szuszkiewicza, współtwórcy wystawy – i co ważne nie tylko w kontekście prywatnym – męża Doroty Kozieradzkiej . Wszystkie jego obrazy przedstawiają ginące lub wymarłe gatunki zwierząt – te, których wizerunki i opisy podczas kwerendy w muzeum artysta odnalazł m.in. w bibliotecznych zbiorach i które w ten sposób symbolicznie przywrócił do życia. Owe duchy z przeszłości Szuszkiewicz „wywołuje” – jakby dosłownie i w przenośni – w paradoksalnym geście traktując obraz jakby był fotografią (..) bo też tylko za pomocą malarstwa może cofnąć czas i zrobić zdjęcia istot, których już nie ma.

Na koniec jeszcze z tej samej perspektywy krzesła wykonać można ekwilibrystykę najwyższych lotów. Oto w wielkoformatowym zdjęciu widocznym na przeciwległej ścianie grupka ludzi stoi nad świeżo usypanym grobem. Na kopczyku wyraźnie odcina się blacha w charakterystycznym cmentarnym kształcie z przewrotnym afirmatywnym napisem Kozieradzka Dorota urodzi się 28 VIII 1982.

Dorota Kozieradzka, Wiadomość z przyszłości z cyklu Cały czas wokół mnie, 2022.

To nie jest banalne naiwne wezwanie do wiary w triumf życia nad śmiercią, to idea przywracająca balans w przestrzeni Kosmosu. Opowiadając o nieuchronności śmierci można przecież i trzeba opowiedzieć także o nieuchronności życia, trudnego i pięknego razem lub na przemian. Można o tym opowiedzieć na tysiące sposobów; każdy jest dobry, jeśli tylko znajduje drogę do czyjejś wrażliwości. Jednym potrzeba bollywoodzkiego pląsu w rytm słońca i deszczu, innym filmowego wezwania Roberto Benigniego, że jest pięknie. Mój spokój przywróciło wideo, które wieńczy jędrzejowską wystawę.

Dorota Kozieradzka, Michał Szuszkiewicz, video Jesteś moim Słońcem, 2022.

Jego ścieżka muzyczna towarzyszy zwiedzającym od samego początku, podświadomie kojarzy się z rytmem serca, pulsującą krwią i siłą żywotną. Niepokojący dźwięk, narasta po wejściu do małej wydzielonej sali z projekcją wideo. Wśród cytatów z książek S. W. Hawkinga o czasie, który w oderwaniu od planet zapełniających kosmos nie istnieje, na kolorowym filmie wiruje dwójka dzieci artystów. Niefrasobliwie wypełniają śmiechem muzealny Ogród Czasu. Po dużej dawce biało-czarnych fotografii, przytłoczona nieskończonością kosmosu i kruchością życia, odnajduję w ich swobodzie miłe pokrzepienie.

Sztukomodnie na wystawie Czas jest najprostszą rzeczą

****************************************************************************************************

Wystawa CZAS JEST NAJPROSTSZĄ RZECZĄ, Dorota Kozieradzka i Michał Szuszkiewicz, zespół kuratorski: Matylda Prus i Stach Szabłowski, Muzeum im. Przypkowskich w Jędrzejowie, 8.04 – 17.07.2022

Zdjęcie na okładce felietonu: Dorota Kozieradzka, Na peronie z cyklu Cały czas wokół mnie, 2022

Tytuł wystawy jest nawiązaniem do książki Clifforda Simaka pod tym samym tytułem.

Opublikowane przez sztukomodnie

Monika Przypkowska ukończyła historię sztuki na Uniwersytecie Warszawskim. Od 1996 roku współpracuje z Zamkiem Królewskim a także innymi instytucjami zajmującymi się edukacją artystyczną: MNW, Dziecięcą i Młodzieżową Akademią Artystyczną, Mazowieckim Uniwersytetem III Wieku, Ursynowskim Uniwersytetem III Wieku, Studiem Sztuki, Zespołem Szkół Poligraficznych. Zawodowo związana z modą także jako: redaktor, stylistka i producent sesji zdjęciowych w takich pismach jak: Avanti, Jestem, Claudia, Moda Top.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: